Antypody.info
Australia, Melbourne: Blog Moniki i Przemka

Posty otagowane Nowa Zelandia

Kiwi. Zupełnie Nowa Zelandia.

Kiwi. Zupełnie Nowa Zelandia.

Nową książkę Jarosława Sępka przeczytałem z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony bardzo lubię Nową Zelandię (w końcu to też antypody, co by nie powiedzieć), więc chłonąłem kolejne rozdziały z wielką ciekawością. Z drugiej strony jednak zazdrość mnie zżerała, bowiem Jarek pisze świetnie: z polotem, zwięźle i na temat, czyli tak jak sam bym chciał pisać. […]

Galeria zdjęć z Nowej Zelandii

Galeria zdjęć z Nowej Zelandii

To już ostatnia notka na temat minionych wakacji. W planach już kolejne, więc należy przeszłość odłożyć do lamusa. Poniżej i w linku z lewej strony dostępna jest galeria zdjęć z Nowej Zelandii z krótkimi opisami. Obejrzałem sobie je ponownie i stwierdzam, że Wyspa Północna (bo na niej tylko byliśmy) jest piękna. Miłego oglądania. Przewija się […]

Auckland

panorama Auckland City, Nowa Zelandia

Gdybym przypadkowo znalazł się na przedmieściu Auckland i miał powiedzieć czy to: a) Auckland, b) Sydney, c) Melbourne, to wątpię czy bym podał od razu prawidłową odpowiedź. Największe miasto Nowej Zelandii bardzo przypomina australijskie stolice i z pewnością Ozi nie czują się tam zagranicą. Małe i ładne centrum biurowe (City) i setki otaczających dzielnic mieszkalnych, […]

Maori

Z punktu widzenia współczesnej kultury (anglosaskiej) Nowa Zelandia nie różni się od Australii więcej niż np. Wiktoria od Queensland (to moje zdanie). Jeśli jednak spojrzeć na kulturę pierwotnych mieszkańców to oba kraje dzieli przepaść. Początki wypraw Europejczyków do obu krajów były nawet podobne: uznano je za niezdatne do zamieszkania. O ile jednak Australia wydała się […]

Rotorua – opowieść ze smrodkiem

Każdy zwiedzający Wyspę Północną (czyli jesteśmy znów w Nowej Zelandii) przyjeżdża do Rotorua. Każdy też przeczyta gdzieś, że w Rotorua śmierdzi siarką. Kłamstwo! Nie śmierdzi siarką tylko siarkowodorem, czyli czymś zbliżonym do zgniłego jaja albo jadowitego bąka (przy czym nie mam na myśli owada). Intensywność zapachu zależy oczywiście od siły i kierunku wiatrów, ale spokojnie […]

Kiwi

Wszystko zaczyna się od tego, że pani kiwi, współpracując z panem kiwi, znosi jajo. Pan kiwi jest bardzo potrzebny, nie tylko w celu „wyprodukowania” właściwego jaja, ale również potem. Jajo jest bowiem duże, w stosunku do rozmiarów mamy waży ok. 25% jej masy ciała. Przekładając na warunki ludzkie to pani kiwi znosi jajo tak wielkie, […]

1886 AD: Mount Tarawera

Gorąca woda geotermalna wypływała z gejzerów w pobliżu Lake Rotomahana, niedaleko Rotorua. Spływała kaskadami w dół wzgórza, tworząc kolorowe baseny, nazywane „Różowymi i Białymi Tarasami” z powodu koloru osadów naniesionych przez wody geotermalne. Białe Tarasy obejmowały ok. 3 hektarów, a różnica poziomów wynosiła ok. 30m. Woda była bardzo gorąca, co nie zachęcało do kąpieli. Inaczej […]

186 AD: Taupo

Jezioro Taupo, Nowa Zelandia

To co widzicie na zdjęciu to jest wulkan. Nie chodzi mi o te z tyłu, bo to jest oczywiste. Wulkan, o którym mówimy jest na dnie jeziora Taupo. Siedzi tam sobie cichutko, być może podgrzewa troszkę wodę. Krater wypełniony jest krystalicznie czystą wodą, tworzącą największe jezioro Nowej Zelandii. Kąpiel w nim to czysta rozkosz, wiem, […]

Tongariro National Park

widok na Mount Ruapehu z Bruce Road, Tongariro National Park, Nowa Zelandia

Pożar wciąż się pali, ale ja wracam (myślami) do Nowej Zelandii, zanim zapomnę co tam się działo… Droga wyjazdowa na północ z Wellington to chyba była najnudniejsza część podróży. Dobrze, że w miasteczku Levin trafił się odlotowy plac zabaw, gdzie dzieci mogły na chwilę zapomnieć o nudnym siedzeniu z tyłu samochodu. Ciekawie zaczęło się robić […]

Wellington, stolica Nowej Zelandii

Nowozelandczycy mają do stolicy podejście podobne jak Australia: po co nam polityka i korki w dużym mieście?
No możliwe, że motywacje były czasami trochę inne, a korki są i tak, ale fakt faktem, że Wellington (stolica Nowej Zelandii) jest mniejsze od Auckland (największe miasto) co najmniej 3-krotnie. Miasto sprawia wrażenie bardzo „kompaktowego”, pewnie dlatego, że nie chciało nam się (albo nie mieliśmy dość czasu) zwiedzać odległych przedmieść. Dość jednak powiedzieć, że centrum Wellington da się z buta przejść we wszystkich kierunkach w dość krótkim czasie.