Imigracja | Melbourne. Dobre miejsce na wioskę

Wyjedź do Australii. Blog Moniki i Przemka, czyli Australia z perspektywy mieszkańca.RSS wpisów RSS komentarzy

Imigracja- archiwa tagu

Liczba na dziś: 7

Siedem

Komentarze (6)

Imigrant-kujon. Rzecz o szkole.

W miejscowej gazecie „The Age” ukazał się niedawno ciekawy artykuł nt. imigrantów z Azji i presji jakiej poddają oni swoje dzieci. Jeśli ktoś chce sobie przećwiczyć angielski to zapraszam do lektury tutaj. W dużym skrócie chodzi o to,  że azjatyckie dzieci są tak mocne, że zabierają prawie wszystkie miejsca w najbardziej prestiżowych publicznych szkołach w Melbourne, a potem płacą za to wysoką cenę braku przystosowania do normalnego życia społecznego.

Co to są „prestiżowe publiczne szkoły”? Rzecz się tyczy szkół średnich (ang. high school), czyli od klasy 7 i późniejszych. Pomijamy w tych rozważaniach prywatne szkoły i skupiamy się na państwowych. Otóż prawie wszystkie szkoły średnie są w Australii objęte rejonizacją. Oznacza to, że przyjmują uczniów tylko z określonego rejonu miasta, zaznaczonego dokładnie ma mapce. Żadnych egzaminów wstępnych, rejon i już.

Efekt jest taki, że lepsze szkoły przyciągają ambitniejszych rodziców i ceny nieruchomości (również wynajmu) w rejonach lepszych szkół rosną.

Przechodzę wreszcie do meritum: jest kilka wyjątków od tej reguły. W Melbourne od lat istniały tylko 2 (dwie) publiczne szkoły średnie, do których trzeba było zdać egzamin, jedna dla chłopców i jedna dla dziewcząt. Przypominam, że mówimy o 4-milionowym mieście! Ostatnio otworzono w dalekich dzielnicach 2 kolejne tego typu szkoły, tym razem koedukacyjne.

Czytaj dalej »

Komentarze (14)

Nowy sposób liczenia punktów do emigracji

Ci, którzy myślą o emigracji do Australii zapewne śledzą odpowiednie strony i już wiedzą. Rząd Australii planuje gruntowną zmianę systemu naliczania punktów do emigracji. Przedstawiono niedawno propozycję nowego systemu, który miałby zacząć obowiązywać od 1 lipca 2011 r. (lista zawodów /SOL/ wciąż oczywiście obowiązuje i można ją znaleźć tutaj).

Nie będę tutaj przepisywał tabelki, kto chce zajrzy do źródła i zrobi sobie test sam. Dużą zmianą jest znaczne podwyższenie wymaganego poziomu znajomości języka angielskiego. Wprawdzie do migracji wystarcza 6 pkt. z każdej części egzaminu IELTS, ale aby uzyskać dodatkowe punkty za język to trzeba egzamin zdać na 7 lub 8 punktów (na 9 możliwych).

Zatem ciułacze punktów: do dzieła, liczymy.

Ja już sobie obliczyłem, że w tym systemie nie dostalibyśmy naszej wizy migracyjnej.

Zapraszam też do odwiedzenia ciekawej dyskusji na ten temat.

Komentarze (32)

Zawody poszukiwane w Australii

Niedawno pisałem o tym, że zmieniane będą zasady emigracji wykwalifikowanej do Australii. Po ciężkich bólach i z opóźnieniem ministerstwo opublikowało dzisiaj nową listę zawodów poszukiwanych (skilled occupations list), jaka obowiązywać ma od 1 lipca 2010 r. Wcześniej zaś wstrzymano przyjmowanie podań emigracyjnych aż do 1 lipca… Jeśli ktoś chce więc emigrować to musi się szukać już na nowej liście (szczegóły tutaj).

Listę zawodów ograniczono z 400 do 180. Z pobieżnego przejrzenia wygląda, że faktycznie zniknęli kucharz i fryzjer. Nie widzę też grafików komputerowych i nauczycieli szkoły podstawowej. Widzę za to księgowych, całe spektrum inżynierów, informatyków, lekarzy i pielęgniarek. Widzę też mechaników samochodowych, murarzy, stolarzy i elektryków. To jest moim zdaniem ukłon w kierunku pożądanej wciąż imigracji z UK i nowa piękna furtka dla „emigracji przez edukację„.

Jako pozytyw należy zaliczyć uproszczenie procedury, bo nowa lista SOL ma być jedyną obowiązującą (znikną listy MODL i CSL). Nie znamy wciąż szczegółów nowego systemu punktowego, więc ci, którzy się znaleźli na nowej liście mogą jeszcze poczekać z okazywaniem radości… Proszę śledzić kolejne informacje na stronie IMMI.

Komentarze (8)

Prawo czyli Lewo. Wielka reforma zasad emigracji do Australii

Pisząc tego bloga staram się przedstawiać Australię tak jak ja ją widzę: ani czarno ani różowo. Przeważają pewnie jasne kolory, bo lubię ten kraj i podoba mi się życie tutaj. Wczoraj jednak wydarzyła się rzecz, która mocno zachwiała moją dobrą opinią nt. Australii.

Wczoraj Minister Imigracji ogłosił wielką reformę zasad. Reforma jak reforma, nie za bardzo jeszcze wiadomo o co chodzi. Podstawą wciąż będzie Imigracja Wykwalifikowana (skilled migration). Zasygnalizowano likwidację od połowy roku list MODL i CSL i wprowadzenie nowej mocno skróconej listy SOL (listy zawodów „chcianych” w Australii). Szczegóły nowej listy nie są jeszcze znane, powiedziano jedynie, że zniknąć mają zawody rzemieślnicze typu fryzjer czy kucharz, a większe szanse mają dostać wysoko wykwalifikowani specjaliści (inżynierowie, lekarze itp.).

Wśród tysięcy zagranicznych studentów w Australii panuje totalna panika. Ja nie wiem jak sektor edukacyjny przetrwa to trzęsienie ziemi, a proszę pamiętać, że edukacja to jeden z najważniejszych towarów eksportowych w Australii. Z samych Polaków studiujących na antypodach żyje(ło?) co najmniej kilka polskich lub polonijnych firm…

Minister stwierdził, że nic się wielkiego przecież nie dzieje, a zagraniczni studenci powinni przyjeżdżać do Australii po naukę, a nie po stały pobyt. Ja sobie myślę, że rezultatem całego zamieszania, oprócz upadku szkół, będzie mniejszy procent kolorowych imigrantów niż dotychczas i wcale nie stanie się to przypadkiem.

Mam gdzieś polityczną poprawność i nie to mnie zbulwersowało.

Niejako przy okazji zasygnalizowano, że ok. 20 tys. całkiem poprawnie złożonych podań o emigrację, podań od osób, które na ich rozpatrzenie czekają już od ponad 2 lat, zostanie zwyczajnie anulowanych!!! Zwrócone zostaną koszta samej aplikacji, ale nie cała reszta kosztów (wyciągi, tłumacze, notariusze), że o stresie i przetrąconych planach nie wspomnę. Nas to już nie dotyczy, ale pamiętam dobrze czas sprzed uzyskania wizy, więc rozumiem co czują teraz kopnięci w dupę.

Po Australijczykach ta informacja spłynęła jak po kaczkach, większość się cieszy, że imigracji będzie mniej (chociaż wcale nie będzie).

Ja się za to zastanawiam, co rządowi szkodziło przyjąć te 20 tys. ludzi? To ułamek rocznej migracji przecież, w dodatku nie żadnych azylantów, tylko osób wykwalifikowanych. To naprawdę nikomu nie przeszkadza, że ludzi się kopnie jak psa-przybłędę (gorzej, bo psa to oni akurat kopnąć nie pozwolą)? Nikogo to nie obchodzi, bo to przecież jakaś dzicz z krajów gdzie żyją smoki? Olewamy ich, bo i tak nam nigdy nie zaszkodzą, bo przecież głosować w Australii już nie będą?

Ciśnie mi się kilka gorzkich słów na temat rządzącej lewicowej Partii Pracy, ale na razie przemilczę.

Dochodzę do wniosku, że bardzo mało nauczyła się Australia w ciągu 200 lat swojej historii. Wstyd mi dzisiaj za ten kraj i zastanawiam się, czy warto było zamieniać jedną dzicz prawną (polską) na kolejną (australijską).

PS

Wciąż prosimy o głosy w konkursie na Blogera Roku. Link w prawym górnym rogu strony oraz tutaj.

Komentarze (4)

Co zrobić żeby zamieszkać w Australii?

Zacznijmy od oczywistego faktu: żeby przylecieć do Australii trzeba mieć wizę. Wiz australijskich jest cały szereg i bardzo różnią się między sobą.
Pomińmy na razie wizę turystyczną i przyjrzyjmy się kilku najpopularniejszym sposobom na zamieszkanie w Australii. Kolejność nie jest przypadkowa. Wszystko to oczywiście prywatne opinie autora, proszę nie traktować tego jako porady migracyjnej.

Migracja wykwalifikowana niezależna (skilled independent).

Daję na pierwszym miejscu, bo chociaż jej zdobycie wymaga cierpliwości, szczęścia i nakładu pracy własnej to warunki tej wizy są najlepsze. Uważam nawet, że jeśli ktoś planuje pobyt w Autralii tylko na np. 2 lata to i tak taniej i łatwiej pojechać tam jako rezydent niż student.

Żeby otrzymać wiżę „SI” (skilled independent) trzeba spełnić tzw. test punktowy. Punkty otrzymuje się za:

Czytaj dalej »

Komentarze (65)

  • RSS
  • Newsletter
  • Facebook

Switch to our mobile site