Przemek, 12 gru 2011. Życie w Australii
Książek o tematyce australijskiej pojawia się w Polsce niemało, ale z reguły są to albo przewodniki, albo mniej lub bardziej udane reportaże lub dzienniki podróży. Z tym większym zainteresowaniem przyjąłem pojawienie się beletrystyki, napisanej w dodatku przez Polkę mieszkającą w moim ulubionym australijskim mieście.

Czytaj dalej »
Przemek, 5 gru 2011. Życie w Australii
W miejscowej gazecie „The Age” ukazał się niedawno ciekawy artykuł nt. imigrantów z Azji i presji jakiej poddają oni swoje dzieci. Jeśli ktoś chce sobie przećwiczyć angielski to zapraszam do lektury tutaj. W dużym skrócie chodzi o to, że azjatyckie dzieci są tak mocne, że zabierają prawie wszystkie miejsca w najbardziej prestiżowych publicznych szkołach w Melbourne, a potem płacą za to wysoką cenę braku przystosowania do normalnego życia społecznego.
Co to są „prestiżowe publiczne szkoły”? Rzecz się tyczy szkół średnich (ang. high school), czyli od klasy 7 i późniejszych. Pomijamy w tych rozważaniach prywatne szkoły i skupiamy się na państwowych. Otóż prawie wszystkie szkoły średnie są w Australii objęte rejonizacją. Oznacza to, że przyjmują uczniów tylko z określonego rejonu miasta, zaznaczonego dokładnie ma mapce. Żadnych egzaminów wstępnych, rejon i już.
Efekt jest taki, że lepsze szkoły przyciągają ambitniejszych rodziców i ceny nieruchomości (również wynajmu) w rejonach lepszych szkół rosną.
Przechodzę wreszcie do meritum: jest kilka wyjątków od tej reguły. W Melbourne od lat istniały tylko 2 (dwie) publiczne szkoły średnie, do których trzeba było zdać egzamin, jedna dla chłopców i jedna dla dziewcząt. Przypominam, że mówimy o 4-milionowym mieście! Ostatnio otworzono w dalekich dzielnicach 2 kolejne tego typu szkoły, tym razem koedukacyjne.
Czytaj dalej »
Monika, 29 lis 2011. Kuchnia
Banany u nas wreszcie staniały. Cena spadła z 10$ do 3$ za kilogram, co w jednej gazetce reklamowej określane zostało jako bonanza bananowa.
Dzisiaj na śniadanie jadłam custard (coś pomiędzy jogurtem, a luźnym zimnym budyniem z dodatkiem jaja) + banan + płatki kukurydziane.
Szybkie, pożywne śniadanie, które mój syn mógłby jeść 3 razy dziennie.
Przemek, 11 lis 2011. Życie w Australii
W Australii, podobnie jak we wszystkich krajach Wspólnoty Brytyjskiej (i nie tylko, bo również np. w USA i Francji) 11 listopada jest Dniem Pamięci (Remembrance Day), czczonym z okazji rocznicy zakończenia Wielkiej Wojny.
Wielka Wojna to oczywiście 1 wojna światowa (zakończona 11 listopada 1918 r.), która pochłonęła w wymienionych krajach ogromne liczby ofiar i odbiła się ciężką traumą na kolejnych pokoleniach oraz zachowaniu tych państw choćby w obliczu 2 wojny światowej.
Dzień Pamięci nie jest świętem państwowym w Australii. Jednak we wszystkich miastach Australii 11 listopada dokładnie o godzinie 11 odbywają się uroczystości ku czci poległych w walkach zbrojnych. Nie inaczej jest w Melbourne, gdzie główne uroczystości z udziałem wszystkich stanowych szych mają miejsce pod okazałym pomnikiem Shrine of Remembrance. Pomimo dnia pracy uroczystości zgromadziły całkiem pokaźny tłum ludzi. W tym mnie, ale ja przecież świętowałem podwójnie, bo dzisiaj mamy przecież Święto Niepodległości…

czerwone maki są kwiatem-symbolem pamięci
Czytaj dalej »
Przemek, 7 lis 2011. Życie w Australii

Biegała sobie pod naszym namiotem i pewnie się zdziwiła, że ktoś rankiem dach zabrał…
Ktoś chętny żeby policzyć nogi?

* Nie byłbym sobą gdybym nie sprawdził. Otóż nie jest to stonoga, ale dwuparzec, albo krocionóg. Dokładnie: Pogonosternum nigrovirgatum chyba. Po angielsku: millipede, czyli rzekłbym: tysiącnoga.
Monika, 4 lis 2011. Życie w Australii
Dzisiaj w czasie spaceru, w czasie lunchu nad rzeką spotkałam znajomego z pracy. Nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie fakt, że łapał ryby. Woda tylko trochę mętna w Yarze , także połów się nie udał. Nietypowy sposób spędzania przerwy lunchowej.
Przemek, 13 wrz 2011. Życie w Australii
To jest niewątpliwie dobry rok dla australijskiego sportu. Niedawno Cadel Evans zwyciężał Tour de France, a teraz Samantha Stosur odprawiła amerykańskiego king konga w finale US Open.
Dla nas radość podwójna, bo Sammy jest z pochodzenia Polką (po dziadku ze strony ojca). Przy okazji zerknąłem sobie na listę najlepszych tenisistów Australii i oto co sobie wynotowałem (w nawiasie kraj pochodzenia):
Wśród kobiet:
1. Samantha Stosur (Polska)
2. Jarmila Gajdosova (Słowacja)
3. Jelena Dokic (Serbia)
4. Anastasia Rodionova (Rosja)
6. Olivia Rogowska (Polska)
Wśród mężczyzn:
1. Bernard Tomic (Chorwacja)
3. Marinko Matosevic (Bośnia)
7. Peter Luczak (Polska)
Wygląda to bardziej słowiańsko niż nawet nie skład rządu federalnego, ale nawet bardziej niż książka telefoniczna. Czy Słowianie mają jakiś wrodzony talent do tenisa? Polki na pewno, ale raczej na emigracji niż w kraju.
Może nie powinniśmy się uśmiechać, gdy Tomek pytany o to kim będzie gdy dorośnie odpowiada: professional tennis player…?
Monika, 17 sie 2011. Życie w Australii
W Australii mamy obecnie tydzień nauki, organizowane są różne konkursy i spotkanie z nauką.
Jednym z konkursów był „Mini książeczka o nauce”, w którym obydwoje moje dzieci brały udział.
Dzisiaj otrzymaliśmy maila, że książeczka Tomka wygrała wśród dzieci ze szkół podstawowych i rozdawana była dla wszystkich Melbournian na dwóch imprezach w Victoria Market.
Jak można zrobić własną taką książeczkę można przeczytać na stronie:
http://re-science.org.au/science-event/science-mini-zine-competition-2011-2647
Poniżej zaś link do książeczki Tomka o nietoperzach:
http://antypody.info/blog/wp-content/uploads/2011/08/BatsByTomekGrade1.pdf
Monika, 11 sie 2011. Życie w Australii
Wywiad z byłym nauczycielem tańca w Beskidach, które obecnie są w zawieszeniu.
Przemek, 9 sie 2011. Wiktoria,Życie w Australii
Pory roku są w Australii odwrócone w stosunku do tych, które znamy z Europy. To wiedzą wszyscy. Pierwsi Europejczycy, którzy zasiedlili Australię, próbowali dostosować zastaną sytuację do swoich brytyjskich przyzwyczajeń i podzielili rok na tradycyjne 4 pory, upraszczając dodatkowo daty rozpoczęcia pór roku. Tak więc oficjalnie w całej Australii obowiązuje następujący podział, prosty jak budowa cepa:
- wiosna: wrzesień, październik, listopad
- lato: grudzień, styczeń, luty
- jesień: marzec, kwiecień, maj
- zima: czerwiec, lipiec, sierpień.
Realnie na to patrząc pasuje to do całości kontynentu jak pięść do nosa. Z grubsza sprawdza się to w południowo-wschodniej Australii, przy czym często uznaje się, że jedynym miastem, w którym naprawdę obowiązują tak wyszczególnione pory roku jest Canberra (nb. stolica), gdzie latem jest gorąco, a zimą potrafi spaść śnieg. Już np. w takim Melbourne sprawa nie jest oczywista. Tutajsza zima przypomina raczej względnie ciepły polski październik i jest sezonem kwitnienia i wzrostu dla wielu rodzimych gatunków roślin. W innych miastach jest jeszcze inaczej, a w północnej części kontynentu nie ma praktycznie mowy o podziale na 4 pory roku.
Wniosek jest prosty: w Australii nie ma jednolitego klimatu, kraj podzielony jest na różne strefy, a każda ze stolic stanowych ma do zaoferowania inny zestaw pogodowy. Wybierając się więc na wakacje, albo nawet w krótką podróż warto przyjrzeć sie temu, co może nas spotkać w różnych częściach kraju.
Co ciekawe ten problem dotyczy nie tylko turystów, ale i Australijczyków. Dla przykładu mieszkańcy Queensland notorycznie lubią wysiadać na lotnisku w Melbourne w krótkich spodenkach, przeżywać natychmiastowy szok klimatyczny i pierwsze kroki kierować do sklepu z ubraniami…
Poniższa mapka pokazuje podział Australii na najważniejszych 6 stref klimatycznych.
Czytaj dalej »