2009 Sierpień | Melbourne. Dobre miejsce na wioskę - Part 2

Wyjedź do Australii. Blog Moniki i Przemka, czyli Australia z perspektywy mieszkańca.RSS wpisów RSS komentarzy

Sierpień 2009- archiwa

Melbourne zimą: Karkarook Park

Jeden z setek parków w mieście. Świetne miejsce na sobotni zimowy piknik z barbecue, spacer wokół jeziora oraz ujeżdżanie małych rowerków (już na 2 kółkach).
Jest to jeden z najmłodszych parków Melbourne, jezioro zalano w 2004 roku, czyli rok przed naszym przyjazdem. Wcześniej były tam nieużytki.
Karkarook to oczywiście nazwa aborygeńska i oznacza „piaszczyste miejsce”. Mało tego piachu już zostało. Zapraszam na spacer po zimowym Melbourne.

karkarook1

Czytaj dalej »

Brak komentarzy

Autostradą do domu

melb_noc1

zimowe Melbourne w piątek wieczór na Citylinku

Komentarze (7)

Śnieg

Wracamy tematyką na Antypody, w końcu już miesiąc minął od powrotu z Europy.

Wybraliśmy się w ostatni weekend w góry na śnieg. Śnieg leży w Australii tylko zimą, tylko na południu kraju i tylko powyżej 1500 m n.p.m. Jedynie kilka najwyższych gór w Alpach Australijskich łapie się na tę wysokość.

Melbourne ma o tyle dobrze, że ma najbliżej do śniegu ze wszystkich stolic stanowych (tzn. bliżej niż Sydney, bo reszta może tylko pomarzyć): 2 godz. do Lake Mountain i do Mount Baw Baw, a 3,5 godziny do Mount Buller. Na tę ostatnią górę wybraliśmy się właśnie ostatnio.

Wyjazd uważam za bardzo udany: dzieci nauczyły się zjeżdżać na nartach z oślej łączki, skręcać i hamować.

Zanim zaproszę do okolicznościowej galerii zdjęć australijskiego śniegu to jeszcze kilka liczb:

  • wjazd samochodu osobowego na Mount Buller: $35 na 1 dzień
  • wypożyczenie nart dla dzieci (karwingowych): $38 na 1 dzień,
  • karnet całodzienny na wyciągi: $99.
  • 1 godzina prywatnej lekcji jazdy na nartach dla dzieci: $117 (na dwójkę),
  • wynajęcie sanek: $12 na 1 dzień,
  • radość ze śniegu: bezcenne.

A tutaj galeria. Przekrojowa: od 2005 roku do ostatniego weekendu. Zdjęcia z Mount Buller na samym końcu.

1 komentarz

Jaki ten świat mały

Siedzimy sobie z Moniką przy stoliku w ogródku barcelońskiej restauracji. Obiad zjedzony, brzuchy pełne, sprawdzamy jeszcze smak piwa San Miguel…

Obok nas siedzi samotny facet po 40-tce, też już skończył obiad. W pewnej chwili facet zagaduje do nas pytaniem skąd jesteśmy.

- Z Polski - odpowiadam.
-To świetnie
– mówi tamten - ja jestem z Australii.

Od słowa do słowa opowiadamy mu o tym, że wprawdzie jesteśmy z Polski, ale mieszkamy teraz w Melbourne. On nam opowiada o tym, że wychował się w Caulfield, a mieszkał długi czas na St Kildzie (czyli w Melbourne). Teraz jednak przeprowadził się do Brisbane, bo tam go wysłała firma.

W tej chwili jeździ sobie wakacyjnie po Europie, podziwia, że Hiszpanie (dobrze, że Katalończycy tego nie słyszą!) mówią czasami po angielsku, bo był niedawno we Francji, a tam ni w ząb. On sam oczywiście żadnego języka poza angielskim nie zna.

Opowiada nam po chwili o tym jak poznał Polaków w Melbourne… Posłuchajcie… Czytaj dalej »

Komentarze (10)

Barcelona (3) – Gaudi

Jest w tym coś ponadczasowego. Już budowa świątyni Heroda, trwająca 46 lat, wydaje nam się długa.
Warszawskie metro, niemalże symbol wiecznej budowy, powstaje dopiero od raptem 26 lat…

Kościół Sagrada Familia w Barcelonie budowany jest już od 127 lat i końca nie widać…

barcelona_sagrada1

Tak to wygląda okiem aparatu turysty-szaraczka. Fotografie z pocztówek robione są chyba przez jakichś magików, bo nie ma na nich dźwigów ;) .

Sama „nieskończoność” tej budowy jest już jakąś atrakcją turystyczną. Nie wynika ona przy tym z jakiejś specjalnej opieszałości budowniczych. Antoni Gaudi zaprojektował bowiem budynek „organiczny”, wzorowany na naturze, gdzie żadne 2 elementy nie są jednakowe (chociaż jak wiemy z polskiego podwórka natura lubi robić wyjątki).

Kamień węgielny pod budowę świątyni wmurowano w roku 1882. Rok później budowę przejął Gaudi i zmienił pierwotny projekt całkowicie. Już w założeniach Gaudiego budowa miała trwać długo, nawet kilkaset lat. Architekt wiedział, że nie on będzie kończył budowę. Starał się więc ukończyć pierwszą fasadę, aby dawała ona kolejnym twórcom wyobrażenie o rozmachu pierwotnej koncepcji.

Gaudi zginął pod kołami tramwaju w 1926 roku i nie doczekał już wydarzeń, które były jakby spełnieniem jego przewidywań: w 1936 r. wybuchła w Hiszpanii wojna domowa i nawiedzeni rewolucjoniści spalili warsztat Gaudiego razem z dokumentacją i projektami…

Czytaj dalej »

Brak komentarzy

Późniejsze wpisy »

  • RSS
  • Newsletter
  • Facebook

Switch to our mobile site