Przemek, 6 lut 2009. Nowa Zelandia
Nowozelandczycy mają do stolicy podejście podobne jak Australia: po co nam polityka i korki w dużym mieście?
No możliwe, że motywacje były czasami trochę inne, a korki są i tak, ale fakt faktem, że Wellington (stolica Nowej Zelandii) jest mniejsze od Auckland (największe miasto) co najmniej 3-krotnie. Miasto sprawia wrażenie bardzo „kompaktowego”, pewnie dlatego, że nie chciało nam się (albo nie mieliśmy dość czasu) zwiedzać odległych przedmieść. Dość jednak powiedzieć, że centrum Wellington da się z buta przejść we wszystkich kierunkach w dość krótkim czasie, nawet jeśli tym butem są japonki vel thongi (sam bym w to nie uwierzył: polubiłem ten typ „obuwia” – jeden krok do „australizacji” już zrobiony).
Całość miasta sprawia jednak bardzo dobre wrażenie: centrum a la City z biurowcami niewysokimi, ale bardzo czysto utrzymane: „cacane” jak to określiła towarzysząca nam ciocia Gosia (to komplement jest).

Jak większość szanujących się miast z Antypodów Wellington położone jest nad zatoką morską. Na wzgórzach malowniczo wznoszą się domki, drewniane stanowią tak na oko 80-90%: Czytaj dalej »
Przemek, 5 lut 2009. Nowa Zelandia
View Larger Map
Cała podróż trwała tylko (i aż) 10 dni i odwiedziliśmy jedynie Północną Wyspę (Południowa zostaje na inną okazję). Przylecieliśmy samolotem z Melbourne do Wellington, potem wynajęliśmy samochód (Mazda6 z Thrifty) i przejechaliśmy nim aż do Auckland (robiąc łącznie 1035km), zatrzymując się po drodze na noclegi w Whakapapa (Tongariro National Park) i Rotorua. Program nie był więc nadmiernie napięty, ale mieliśmy ze sobą dzieci, a one mają trochę inne potrzeby wakacyjne niż my. Myślę jednak, że wyprawa była bardzo udana, nieźle zaplanowana (nie ma jak skromność), a wszystkie klocki układanki zagrały jak powinny. Ja w każdym razie jestem bardzo zadowolony z tego co zobaczyłem.
cdn…
Przemek, 2 lut 2009. Nowa Zelandia
Uff, wróciliśmy właśnie z wakacji. Minęła nas wątpliwa przyjemność przeżycia fali 40-stopniowych upałów w najlepszym z miast, a Australia Day spędziliśmy poza Australią.
Wakacje niby zagraniczne, ale nie do końca. Polecieliśmy bowiem sprawdzić jak żyją ptaszki kiwi. Otóż żyją, ale co to za życie! W najbliższym czasie będzie pewnie parę relacji z Nowej Zelandii. Na razie niech wystarczy to zdjęcie „Góry Przeznaczenia”:
