Kategorie
Tymczasem w Australii

Kiedy będzie można znów lecieć do Australii?

Djerring Trail
Djerring Trail, Melbourne – wymarłe miasto

Nieprędko.
Jeśli myślisz, że jeszcze w tym roku polecisz na wakacje do Australii to jesteś marzycielem. Czy Australia wyjdzie obronną ręką z epidemii i będzie się bała przywleczenia wirusa z Europy? Może odwrotnie, Europa nabierze odporności stada, a w Australii epidemia będzie się tlić? Albo ktoś wyciągnie jakąś szczepionkę z kapelusza i sprawdzą się spiskowe teorie, w które mi teraz nie chce się wierzyć? Tak czy inaczej, nie kupowałbym na razie żadnych biletów.

Na razie w Australii siedzimy w domach. My, mieszkając w Melbourne, nie możemy nawet pojechać na plażę, ani w góry. Nawet w obrębie miasta, a co dopiero w inne rejony Wiktorii albo, pomarzyć, do innych stanów.
Granice Australii są obecnie zamknięte, a jedyne osoby przylatujące to obywatele i rezydenci Australii. Nawet ich czeka jednak po przylocie dwutygodniowa przymusowa kwarantanna i to nie w domu, ale w hotelu. Wszystkiemu winien oczywiście koronawirus.

Jeżeli ograniczenia w podróżowaniu będą znoszone, to najpierw będą to granice wewnętrzne. Czyli Australijczycy zaczną znów odkrywać swój piękny kraj, bo dotychczas chętniej latali na Bali i Fidżi.

Pierwsza granica międzynarodowa, która może zostać otwarta to ta z Nową Zelandią, gdyż oba kraje dość dobrze radzą sobie z opanowywaniem epidemii Covid-19. Jeśli chodzi o podróże do reszty świata to jestem w średnim okresie pesymistą.

Tymczasem jednak walka z epidemią wydaje się przynosić efekty. W tej chwili mamy po 20-30 nowych przypadków dziennie. W niektórych stanach nie wykrywa się ich wcale. To napawa optymizmem na tyle, że trwa publiczna dyskusja nad powrotem do normalności. Pierwszą tego oznaką ma być zezwolenie na przeprowadzanie planowych operacji w szpitalach. Zostały one bowiem zawieszone kilka tygodni temu, w przewidywaniu przeciążenia szpitali z powodu epidemii.

Z myślą o powrocie do normalności przygotowywany jest też „zamach na naszą prywatność”. Otóż rząd przygotowuje aplikację, która po zainstalowaniu na telefonie będzie sprawdzać, za pomocą bluetooth, czy przebywaliśmy w pobliżu innej osoby w odległości mniejszej niż 1,5m przez więcej niż 15 minut. Jeśli taka osoba zostanie zdiagnozowana pozytywnie na koronawirusa to będzie łatwo nas odnaleźć i wysłać na badania i kwarantannę. To oczywiście śmierdzi „permanentną inwigilacją” i mimo zapewnień, że program nie będzie zbierał informacji o geolokalizacji, istnieją obawy, że Australijczycy nie będą chcieli go instalować. Rząd na razie zapewnia, że program nie będzie obowiązkowy.

Jakoś przy tym nikomu z obrońców prywatności nie przeszkadza, że firma Google od dawna takie dane zbiera, przetwarza i wykorzystuje marketingowo.

Ja tymczasem czekam, aż pozwolą nas znowu iść na trekking do buszu.

Poza tym pamiętajcie, że każda zaraza mija i ta też minie. Na razie jednak zostańcie w domu.

Przydatny link z danymi o epidemii: Worldometer.

5 odpowiedzi na “Kiedy będzie można znów lecieć do Australii?”

Morrison planuje zakonaczenie tego cyrku zwiazanego z COVID-19 we wrzesniu. Chyba nie spodziewali sie tak wielu wnioskow o pomoc w programach Jobseeker czy superannuation gdzie probowali ograniczyc pomoc dla osob, ktore nie maja tutaj stalego pobytu ani nie sa obywatelami tego kraju. Warto dodac, ze osoby przebywajace na wizach tymaczowych tez placa podatki i wnosza wartosci dodane w rozwoj tgo kraju. No coz, go home Morrisona poskutkowalo tym, ze ponad 300 tys osob opuscilo natychmiast ten kraj a kolejnych zaczeca sie do opuszczenia czy to w TV czy to na stronach rzadowych. No nic tak trzymac…. Aha i jeszcze sprawa studentow miedzynarodowych, ktorzy zebrza o darmowe posilki link ponizej. Nie ma to jak Australia przepustka do lelpszego zycia…

https://www.facebook.com/7NEWSsydney/videos/3582295088454167/

Morrison nic nie planuje we wrześniu, tylko mało wie. Jak prawie każdy zresztą. Masz rację, skutki ekonomiczne tej całej katastrofy są trudne do oszacowania, ale z pewnością będą ogromne. Wśród tych wiz tymczasowych są też zagraniczni studenci, których brak doprowadzi szybko do ruiny jedną z ważniejszych gałęzi gospodarki. Obym się mylił.

No jak nic nie planuje? Support dla spolecznosci zostal zaplanowany w Marcu na 6 miesiecy do przodu czyli do Wrzesnia. Niektore stany w Australii boja sie zapasci w edukacji dlatego organizuja wsparcie jak np stan Victoria czy SA bo studenci miedzynarodowi finansuja system edukacji w Australii (w glownej mierze) po czym koncza studia i sa odsylani do domu bo nie ma dla nich perspektyw (no chyba, ze studiuja pielegniarstwo czy aged care). Ogolnie dawcy kapitalu dla Australii i systemu edukacji, ktory jest szacowany na jakies $30bln.

Rząd uważa, że pieniądze rosną na drzewach (albo: drukuje się je, na jedno wychodzi). Ich program nie zatrzyma zapaści, tylko przełoży część ciężaru na inne działy gospodarki. Zaplanowali to do września, ale guzik wiedzą, czy pandemia skończy się wcześniej czy później. Tak, czy inaczej, jeśli nie pozwolą firmom jak najszybciej pracować to mamy przerąbane. Edukacja ma przerąbane tak czy inaczej, bo ja nie widzę, żeby studenci zagraniczni zaczęli masowo tu przylatywać w jakiejś przewidywalnej perspektywie czasowej.

Zgadza sie, zreszta sami wprowadzili zakaz przyjazdu dla cudzoziemcow czyli dla posiadaczy wiz tymczasowych. Ostatnio nawet w supermarketach podziekowali wielu osobom na wizach tymczasowych (w tym studentom) bo praca ma byc dla osob z PR i dla obywateli tego kraju, czyli praca w Australii tylko dla Australijczykow 🙂

Dodaj komentarz: