Kategorie
Tymczasem w Australii

Sytuacje okołowirusowe (3)

Najpierw coś pozytywnego. Krzywa nam się wypłaszcza. To są pierwsze oznaki poprawy, wszystko jeszcze łatwo zaprzepaścić, ale australijski minister zdrowia nie bał się tego głośno powiedzieć: nowych przypadków COVID-19 jest mniej niż wynikałoby to z funkcji wykładniczej (na koniec marca było 4828 przypadków koronawirusa w Australii – z tego ponad połowa w Sydney).
Wiem, że w Polsce dzieje się to samo, chociaż minister Szumowski boi się tego przyznać. Australijczycy chyba jednak potrzebują pozytywnej informacji i chcą widzieć gdzieś na horyzoncie cel, do którego dążą.

Jakiś tydzień temu oszacowano, że około 5 kwietnia w Sydney zabraknie łóżek na oddziałach intensywnej terapii. Dzisiaj już wiemy, że nie będzie to 5 kwietnia, ale później. Każdy boi się tego powiedzieć, ale liczymy, że jeśli będziemy konsekwentnie siedzieć w domach, to może wcale ich nie zabraknie?

Tymczasem życie wokół nas jakby zamarło. W Wiktorii od kilku tygodni jest już stan wyjątkowy i jesteśmy na tzw. „3 etapie izolacji”. Co to oznacza? Zamknięte są wszystkie biznesy/sklepy z wyjątkiem „koniecznych”, do których oprócz sklepów spożywczych zaliczają się również markety z narzędziami (typu Bunnings, taka australijska Castorama), alkoholem (bo na półkach w supermarkecie nie ma alkoholu), czy domy towarowe typu Kmart. Restauracje i kawiarnie działają tylko na wynos, a serwisy typu UberEats przeżywają prawdziwą gorączkę.

Wolno wciąż biegać i ćwiczyć na powietrzu, pod warunkiem, że spotyka się tylko z jedną osobą (nie licząc domowników) i zachowuje od niej odstęp co najmniej 1,5m. Nie zaleca się jednak jeździć nigdzie wypoczynkowo, więc jesteśmy odcięci od trekkingu.

Kraj jest zablokowany. Nie wolno wlecieć do Australii nikomu, kto nie ma obywatelstwa lub stałego pobytu. Jeśli takie ma, to i tak ląduje na kwarantannie, która jest teraz przeprowadzana w opłacanych przez państwo hotelach (nie wolno na kwarantannie jechać do swojego domu, gdzie są inni domownicy).

Zamknięte są również granice międzystanowe, z wyjątkiem tej między Wiktorią, a Nową Południową Walią. Tutaj jest kilka miast położonych na przeciwnych brzegach rzeki Murray, a de facto będących jednym organizmem miejskim, gdzie lokalny szpital jest w innym stanie (np. Albury-Wodonga). Uznano, że nie warto zamykać takiej granicy.

Szkoły w Wiktorii mają teraz trochę przedłużone ferie, które jednak kończą się po Wielkanocy. Bardzo wątpliwe żeby dzieci wróciły po przerwie do szkoły, jesteśmy gotowi na naukę zdalną. W Australii jest to o tyle łatwiejsze, że tutaj każdy dzieciak ma w szkole laptopa lub tablet, więc nie ma problemu sprzętowego. Jak to będzie wyglądało w praktyce to nie wiem, jestem pełen obaw.

Najbardziej się boję o maturzystów. Nasza córka zdaje w tym roku maturę. Egzaminy są dopiero w listopadzie i wszyscy liczymy, że da się je wtedy przeprowadzić normalnie.

Inna jest sytuacja w szkołach w innych stanach. Na przykład w Nowej Południowej Walii szkoły są teoretycznie otwarte, ale rodzice są proszeni o nieposyłanie dzieci do szkół, o ile to możliwe. Cel jest taki, żeby umożliwić pracę tym, którzy muszą i chcą pracować oraz nie dopuścić żeby rodzice wysyłali małe dzieci pod opiekę do dziadków.

Gospodarczo zbliżamy się do katastrofy. Nie znam danych o bezrobociu, ale wiadomo, że wzrosło lawinowo. U mnie w firmie już zapowiedziano zwolnienia, za tydzień czy dwa dowiem się czy przetrwałem.

W najgorszej sytuacji są i tak chyba backpackersi i pracownicy sezonowi. Branża turystyczna i gastronomiczna praktycznie przestały istnieć. Ci, którzy z jakichś powodów nie ewakuowali się do swoich krajów, mogą mieć teraz kłopoty z przeżyciem.

Sytuacja jest rozwojowa. Jednak każda zaraza się kiedyś kończy. Ta również minie.

Trzymajcie się zdrowo i zostańcie w domu.

4 odpowiedzi na “Sytuacje okołowirusowe (3)”

U nas w San Francisco Bay Area podobnie. Wszystko zamarlo od 9 marca, ogloszono pierwszy w US stan „shelter in place”, czyli przymusowe wakacje dla wszystkich. Jak czytalam dzis, ppmoglo to Kalifornii uniknac losu NYC, ale I tak szczyt zachorowan prognozowany jest na koniec swietnie. Duze firmy hightech wprowadzily znaczne ciecia plac, zeby uniknac zwolnien (niektore, nie wiem jak wiele). Ludzie zdyscyplinowani, trzymaja sie od siebie z daleka, za to parki wygladaja nieustannie jak w najbardziej powszechne dlugi weekend.
Dziwne czasy nastaly.

Dodaj komentarz: