Antypody.info
Australia, Melbourne: Blog Moniki i Przemka

Polska gola!

Życie kibica piłkarskiego na antypodach łatwe nie jest. Poniedziałek rano, jakby sam w sobie nie był dość trudny, trzeba zacząć o 3 w nocy. Ale nic to, młody chce wstać i ojczyźnie kibicować to nie ma zmiłuj. Dla utrudnienia nie mamy polskiej telewizji, więc na mecz z Czarnogórą trzeba sobie jakiś streaming w internecie znaleźć na meczykach.
Godzina tak nieludzka, że nawet nasz labrador, który ma przecież ADHD, po jakiejś minucie popatrzył na mnie klęczącego nad laptopem smutno i poszedł z powrotem spać.

Szczęśliwie chłopaki zaczęli dobrze. Bramka, zaraz druga. Potem tempo jakby siadło, a młody słuchając komentarzy Hajty zaczął zasypiać. Po przerwie ocenił, że mecz jest wygrany, poszedł spać do siebie, a ja zostałem przed telewizorem sam (śpiącego psa nie liczę).

Gdzieś około 75 minuty streaming się zaciął…

Po paru minutach obraz wrócił i co ja widzę? 2:2!!!

Skończyło się dobrze, bo kapitan po raz kolejny uratował kolegom mecz.
Tak sobie tylko pomyślałem, że dzisiaj przeczytam te wszystkie zachwyty nad „historycznym” sukcesem, gdy tymczasem to Lewy ma rację: gdy w sytuacji takiego rozluźnienia staniemy nie przeciwko Czarnogórze, ale Brazylii czy innej Hiszpanii to nas rozniosą na strzępy.
Udało mi się po tym wszystkim pospać jeszcze godzinkę zanim poniedziałek zaczął się na dobre. Zdrowiej dla snu byłoby zacząć oglądać krykiet zamiast piłki.

 

1 Komentarz

  1. 13/10/2017    

    Brawo! Za wytrwałość:-):-):-)

Dodaj komentarz: