Antypody.info
Australia, Melbourne: Blog Moniki i Przemka

Kurczaki z wolnego wybiegu

hen-thumbnailAnegdota z pracy. Rzecz się dzieje w wielkiej firmie, dostarczającej cztery miliony kurczaków tygodniowo w samej Australii. Firma posiada wiele ferm drobiu, wśród nich te „ekologiczne”, gdzie kury mogą sobie biegać po wolnym wybiegu (ang. free range).

Takie traktowanie kur jest w Australii bardzo modne. Animals Australia robi nawet akcję billboardową, zachęcającą do kupowania jajek i kurczaków „free range”. Nie jest to łatwe, gdyż jaja i ptactwo z wolnego wybiegu są znacznie droższe od tego z klatek.

Tymczasem na naszej farmie ekologicznej gospodarz oprowadza gości, pokazuje i objaśnia. Wielkie zdziwienie wszystkich budzi fakt, że na wybiegu nie widać żadnego kurczaka. Żaden nie grzebie w ziemi szukając robaczka, wszystkie siedzą w kurniku z własnej nieprzymuszonej woli.

– Proszę pani, dlaczego te kurczaki siedzą tak stłoczone w środku, gdy mają taki piękny wybieg i mogą chodzić gdzie chcą?

– Siedzą w kurniku, bo mają tam ciepło, dostają tam jedzenie i mają tam wodę. Widocznie więcej nie jest im potrzeba do życia. Bardzo rzadko chce się któremuś wyjść na wybieg. Ale mogą w każdej chwili. Ferma ma przecież certyfikat „free range”.

 

Animals Australia jest na pewno bardzo zadowolone. Ale ja nie jestem pewien, czy chcę wydawać dodatkowe dolary na kurczaki z „wolnego wybiegu”.

Przyszło mi jeszcze do głowy, że w sumie ludzie zachowują się podobnie jak te kurczaki.

5 Komentarzy

  1. Baszka Baszka
    6/08/2015    

    Czytałam i też przyszła mi ta myśl ,że ,,w sumie ludzie zachowują się podobnie..” Tacy ,,wolni niewolnicy”,szczególnie tu w środku Ojropy.Wy tam daleko od zadym wszelakich macie szczęście.I chociaż chodzicie do góry nogami ,a balkony wolicie mieć od północy-jest Wam czego zazdrościć..

    • 6/08/2015    

      Hej Baszka! Przeceniasz Australijczyków jeśli myślisz, że nie zachowują się jak te kury. Dać im piwa, barbie i footy i można zrobić wszystko.

      • Baszka Baszka
        7/08/2015    

        Pewnie są i ,,tacy”,że im to wystarczy.Jak wszędzie.Ja odniosłam wrażenie ,że OZi to naród patriotyczny.Pewnie Jankesów nie przebiją ,ale kto to zrobi/.:-) .Czasem za dużo ,,Neck oil”,czasem wkurza ten przywleczony/z Anglii/ spokój,flegma.Są jednak konkretni,gdy trzeba.Np.imponuje mi to hasło: Jak się nie podoba to wynocha!/chyba brzmi tak-If you don’t love it leave/.Czy w Ojropie,gdzie ucinają głowy,wysadzają pociągi itd, KTOŚ BY SIĘ ODWAŻYŁ MIEĆ TO HASŁO np na aucie?Myślę ,że wątpię.I za to lubię Oziów.Są tam jeszcze faceci,którzy kojarzą się z męskością /nawet w Syd,gdzie wiadomo,sporo,,inności”/.Serdecznie Cię pozdrawiam z Polski,gdzie mamy australijskie lato:-)

  2. Wiktor Wiktor
    4/08/2015    

    Przynajmniejniej nie czują się zmuszane do siedzenia w klatce, taki zabieg psychologiczny 😉

    • 4/08/2015    

      Tak, zabieg psychologiczny. Ale skierowany wcale nie do kurczaków.

Dodaj komentarz: