Antypody.info
Australia, Melbourne: Blog Moniki i Przemka

Gdzie zobaczyć dzikiego zwierza

Polowanie na dzikiego zwierza…z aparatem, rzecz jasna.

Ten wpis to poradnik dla podróżujących po Melbourne i Wiktorii. Mam tutaj zamiar odradzić Wam wizyty w ogrodach zoologicznych, farmach itp. Nie po to cisnęliście się jak sardynki 20 godzin w samolocie żeby zobaczyć to samo co w każdym polskim zoo. Jeśli już wylądowaliście w Australii to pewnie chcielibyście zobaczyć kangura lub koalę w naturalnym środowisku. Na Flinders Street szanse na to są niewielkie, ale wystarczy skoczyć odrobinę za miasto. Oto mój „Top” miejsc na spotkania z dziką zwierzyną w Wiktorii (mapka wszystkich lokalizacji podana jest na końcu artykułu).

Uwaga! Zasada podstawowa: australijskie zwierzątka (z wyjątkiem może papug) aktywne są głównie o świcie i o zmroku. Nie bądź zawiedziony, że nie zobaczysz kangura podczas spaceru w samo południe.  One tam są, ale kryją się prawdopodobnie w trawie.

1. Churchill National Park, Melbourne

Churchill National Park, kangury

Park narodowy położony w obrębie miasta, ze wzgórz można tam oglądać dachy domów w dzielnicy Endeavour Hills. Park w dodatku mało popularny, bo walory krajobrazowe psuje ogromna linia wysokiego napięcia biegnąca przez środek lasu. Niech to Was jednak nie zmyli, bowiem na spacerze w tym parku macie największe szanse spotkać dużą grupę kangurów szarych, największych w tym rejonie kraju. Kangury są dzikie, więc nie radzę się zbliżać, ani próbować głaskać. Warto też sprawdzić, o której godzinie zamykana jest brama, aby nie zostawić samochodu zamkniętego na noc (jest też parking za bramą). Dojazd tylko samochodem.

2. Kallista, Dandenong Ranges

kakadu żółtoczuba

kakadu żółtoczuba – najgłośniejszy krzykacz wśród papug

Miejscowość położona w Górach Dandenong słynie z niesłychanej ilości papug, które zlatują się tutaj z całej okolicy wabione ziarnem serwowanym im przez turystów. Kiedyś było to miejsce otwarte, teraz zostało ogrodzone, a ziarno wolno podawać tylko zakupione w parkowym sklepiku. Miejsce jest też bardzo popularne, większość autokarów z turystami tutaj zajeżdża. Jednak szansę zobaczenia chyba wszystkich gatunków papug żyjących w Melbourne (a jest ich dużo) macie tylko tutaj. Warto.
Dodatkową atrakcją jest jeden z najładniejszych pieszych szlaków w Dandenongach. Na mnie przejście wśród drzewiastych paproci i sięgających nieba eukaliptusów robi nawet większe wrażenie niż te wszystkie papugi.

3. St Kilda Pier, Melbourne

pingwin, St Kilda, Melbourne, Australia

Na molo na St Kildzie dociera każdy. Nie każdy jednak wie, że warto tam pójść o zmroku lub nawet tuż po zachodzie słońca. Trzeba minąć kultową kawiarenkę i pójść dalej po nasypie służącym za falochron dla jachtów zacumowanych w przystani. Potem trzeba spróbować oderwać na chwilę wzrok od najpiękniejszego chyba widoku na panoramę Melbourne. Na dole wśród kamieni gniazduje całkiem pokaźna kolonia pingwinów małych, tych samych co na Phillip Island. Tutaj mamy je za darmo, na wyciągnięcie ręki i wolno robić zdjęcia.

Ilość pingwinów jest zmienna w różnych porach roku, mniej zimą, więcej latem.

4. Cape Otway, Great Ocean Road

koala, Great Ocean RoadMiejsce o tyle ważne, że prawie każdy turysta w Wiktorii gdzieś się blisko przemyka. Cape Otway to cypel blisko sztandarowej trasy turystycznej Great Ocean Road (GOR), tuż za Apollo Bay, a jeszcze przed Apostołami. Oprócz malowniczej latarni morskiej warto tam porozglądać się za koalą. W tym zakątku Wiktorii zwierzak ten nie tylko nie jest zagrożony wyginięciem, ale wręcz zaczyna być plagą, bo ogołaca z liści całe połacie lasów eukaliptusowych. Pełne koali są nawet drzewa rosnące wzdłuż GOR. Jeśli przejeżdżając tamtędy widzicie na poboczu turystów gapiących się na drzewa to właśnie oglądają oni koale. Ciekawą atrakcją jest też „nocleg pod koalami” w Bimbi Holiday Park. Autentycznie na drzewach nad domkami mieszkają tam koale, można się napatrzeć do woli.

5. Raymond Island, Paynesville (Gippsland Lakes).

Atrakcją tej wysepki są koale. Oryginalnie koale nie żyły na wyspie, ale zostały na nią introdukowane w 1953 roku w ramach programu ratowania zagrożonego gatunku. Od tego czasu tak się tutaj zadomowiły, że można je zobaczyć na co drugim drzewie, a administracja parku prowadzi nawet program antykoncepcyjny (sic!) dla koali, bo rozmnażają się aż za szybko. Nie wiem dlaczego nie eksportuje się nadmiaru misiów na główny ląd, gdzie ich egzystencja jest zagrożona. Tak czy inaczej ta wysepka to świetne miejsce dla chętnych do pooglądania misiów w naturze. Z miasteczka Paynesville na wyspę kursuje prom.

6. Wilsons Promontory Wildlife Walk

walabia, Wilsons Promontory, Australia

Całe Wilsons Promontory to świetne miejsce do obserwowania australijskich zwierząt. To tutaj właśnie widziałem pierwszy raz w życiu na wolności wombata, emu, czarne kakadu… To jest jedno z moich miejsc. Polecam The Prom każdemu kto odwiedza Australię, warto tu nawet przylecieć tylko dla samego Wilsons Prom.
Przy okazji warto zatrzymać się w miejscu gdzie zaczyna się „Prom Wildlife Walk” (do znalezienia na każdej mapce szlaków w Prom, np. tutaj), najlepiej oczywiście wieczorem tuż przed zachodem słońca. Kangury są murowanym punktem programu, przy odrobinie szczęścia można też spotkać emu lub wombata. Długość trasy to 2,5 km, więc bułka z masłem.

7. Tower Hill koło Warrnambool, Great Ocean Road

emu, Tower Hill, Wiktoria, Australia

Perełka. Krater wygasłego wulkanu będący ostoją australijskiej fauny. Pisałem o tym miejscu tutaj, kto chce niech zajrzy. Warto zatrzymać się tam po drodze z Great Ocean Road do Grampians lub wręcz zrobić wypad specjalnie jeśli ktoś dotrze w okolice Warnambool. Emu jedzące z ręki, a nad głową koala: bezcenne.

8. Kolonia pingwinów na Phillip Island

Znak: uwaga na pingwiny pod samochodemSztandarowa atrakcja turystyczna Wiktorii. Jeśli ktoś myśli, że skoro tak popularna to przereklamowana to się myli. Jest to najlepsze połączenie komercyjnej turystyki i dzikiej przyrody jakie w życiu widziałem. Specjalne platformy na plaży do oglądania pingwinów, które zdają się całego wokół nich zamieszania wcale nie zauważać i każdego wieczoru wędrują grupkami od oceanu do gniazd pochowanych na wydmach. Cud przyrody na wyciągnięcie ręki. To jest lepsze niż sto lat oglądania Animal Planet.

W letnich miesiącach turystycznych warto bilet na paradę pingwinów wykupić wcześniej, bo chętnych jest tak wielu, że często brakuje miejsc.

9. Halls Gap, Grampians

W Góry Grampians nie jedzie się dla oglądania kangurów, a raczej dla wspaniałych krajobrazów i niezrównanych pieszych wędrówek. Jeśli jednak ktoś w Grampiany zawędruje to warto wieczorem pospacerować po jedynym tam miasteczku (Halls Gap). Spotkanie kangura kicającego po ulicach miasta to też ciekawe doświadczenie. Warto też zajrzeć na boisko do australijskiego futbolu, gdzie wieczorami zbiera się spore stado kangurów.

10. Pałanki (ang. possums) na każdym drzewie.

Pałanki

Pałanka to mały torbacz, daleki krewny amerykańskiego oposa. W Australii jest ich niezliczona ilość, w samym Melbourne żyją ich miliony. Praktycznie każde niezabezpieczone duże drzewo (lub palma) jest domem dla pałanki. Dla mieszkańców Melbourne pałanka to dość uciążliwy (jeśli np. zadomowi się na strychu) i hałaśliwy sąsiad, nocami słychać ich nóżki tupiące po dachówce, a czasami w okresie godowym wręcz walki samców, bo to zwierzątka są terytorialne.

Dla ludzi pałanki są dość łagodne i ufne, chętnie zjedzą np. banana podanego z ręki.

Żeby tego doświadczyć wystarczy pójść do któregoś z parków w którymkolwiek z australijskich miast. Ważne żeby zrobić to o zmroku lub tuż po zachodzie słońca, gdy pałanki opuszczają swoje kryjówki.

Uwaga: Aby ograniczyć trochę populację pałanek szereg drzew w parkach jest zabezpieczonych opaską, przez którą zwierzak nie potrafi przejść. Na takim drzewie pałanki nie znajdziecie.

*   *   *

Na tym koniec listy „miejsc”. Mapkę wszystkich lokalizacji możecie obejrzeć tutaj: https://mapsengine.google.com/map/edit?mid=z4Ot-cEHH10I.km12ciik7FFw

Może któryś z czytelników ma swoje specjalne miejsca, inne niż wymienione przeze mnie i podzieli się z nami w komentarzu?

Zachęcam ponadto do eksploracji Australii na własnych nogach. Podczas wędrówek po buszu na pewno spotkacie w różnych miejscach te wymienione jak i całkiem inne zwierzaki, dla których tu brakło miejsca (żeby wymienić choćby kolczatki, warany, pelikany czy kukabury).

 

8 Komentarzy

  1. 20/09/2014    

    Ania, pierwszy dzień w połowie prześpicie, jet laga trudno jest oszukać. Nocleg w Wilsons Prom jest możliwy, ale ilość opcji jest bardzo ograniczona i często są pozajmowane. Można też zanocować w miejscowościach u wrót parku, np. Yanakie lub Foster. Co tam robić mając jeden dzień? Można np. zrobić spacer nad oceanem od Tidal River do Squeaky Beach, a wieczorem szklak „zwierzęcy”. To tylko jedna z możliwości, poszukajcie opisów i map na stronie Parks Victoria.

    • Ania Ania
      2/04/2015    

      Hej, miałam napisać już jakiś czas temu. Nasz wyjazd był super. Byliśmy w Wilson 1 wieczór i widzieliśmy 3 razy wombata. Obserwowaliśmy je sobie w spokoju. Potem pojechaliśmy do Kallista, dalej Cape Ottway – były koale z małymi niesamowity widok i Tower Hill, przyjechaliśmy tam w czasie deszczu, kangurów było mnóstwo z małymi również i wogóle nie uciekały. Niezapomniany widok kangurów skaczących po wodzie pełnej kwiatów. Potem dopiero było więcej żywych zwierząt na zachodzie. Spaliśmy na kempingu z kangurami w Green Pools, i widzieliśmy jeszcze koale w Yanchep i Koala Park w Sydney. Dzięki za ten post dzięki niemu nasze wakacje były cudowne. Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt Ania

      • 2/04/2015    

        Super, cieszę się, że się to komuś przydało!

  2. Ania Ania
    30/08/2014    

    Hej ciekawy jest Twoj blog. Lecimy w listopadzie do Melbourne z 2 dzieci. Jedyne czego sie obawiam to weze i inne np. pajaki. Pewnie to wyda Ci sie smieszne ale czy czesto mozna je spotkac, boje sie ze wzgledu na dzieci? Bylismy 6 lat temu sami w Sydney i Ayers Rock, ale wtedy zupelnie o tym nie myslalam

    • 1/09/2014    

      Hej Aniu, można spotkać węża lub pająka, ale nie jest o to aż tak łatwo. Krótko mówiąc: nie ma co panikować. W przygotowaniu jest kolejny artykuł na ten temat, a tymczasem zapraszam do poczytania tutaj: http://antypody.info/2009/09/weze-i-pajaki-w-australii/

      • Ania Ania
        19/09/2014    

        Hej,
        A jest sens na jeden dzień pojechać do Wilsons Promontory? Chciałabym zobaczyć wombata, rozumiem, że one wychodzą o zmroku? Będziemy na początku listopada

        • 19/09/2014    

          Jest sens pojechać, ale nie nastawiałbym się na zobaczenie wombata na szybko. Zdecydowanie o zmroku jest największa szansa, ale czy będziecie mieli szczęście go spotkać?

          • Ania Ania
            19/09/2014    

            Chcemy pojechać na cały dzień z nocowaniem, bo będzie to nasz pierwszy dzień, trochę trzeba się będzie przestawić czasowo. Park jest dosyć duży i nie wiem co wybrać

Dodaj komentarz: