Antypody.info
Australia, Melbourne: Blog Moniki i Przemka

Niekończąca się opowieść: studia w Australii

Wahałem się, czy ten wpis w ogóle publikować. Nie bardzo mam ochotę wracać do tematów migracyjnych i studenckich. Dostaję regularnie maile z pytaniami, na które odpowiadać powinni agenci edukacyjni. Biorą wszak za to pieniądze. Dlaczego oni (wliczając w to znanych blogerów i autorów popularnych stron w internecie) na takie pytania nie odpowiadają? Już starożytni Rzymianie mieli na to odpowiednie przysłowie (pecunia non olet). Poza tym zaraz ktoś by im zarzucił namawianie do łamania prawa.

Ja nie mam w tym interesu (ten blog to hobby), ani nikogo do niczego nie namawiam, więc sobie napiszę co mi do głowy przychodzi. Wszystkie pytania to cytaty z maili, które otrzymaliśmy od czytelników.

Czy 20h pracy w tygodniu starcza na przeżycie (mieszkanie i jedzenie)?

Pracując 20h zarobisz jakieś 15$/h czyli około 300$ na tydzień. Jeśli już to sobie szybko w myślach przeliczyłeś na ok. 4000 zł miesięcznie to muszę cię sprowadzić na Ziemię: to NIE WYSTARCZY na przeżycie. Jeżeli jesteście we dwoje to razem będziecie mieli 600$ i to może starczy, ale będzie to życie w biedzie. Nędzny pokoik będzie kosztował ok. 200$ na tydzień, tygodniowy bilet na pociąg co najmniej 35$. Mówimy na razie tylko o przeżyciu, bo na pewno z tego nie odłożysz na opłacenie szkoły.

Czy jest jakiś myk aby pracować więcej niż 20h na tydzień?

Wszyscy studenci pracują więcej niż 20h, łamiąc oczywiście prawo. Do tego trzeba jeszcze chodzić do szkoły, więc możesz spokojnie założyć, że będziesz się z dziewczyną widywał czasami tylko i to w drzwiach. O weekendach i świętach zapomnij, wtedy stawki bywają wyższe, więc tym bardziej będziesz pracował w każdy wolny dzień.

Czy nie lepiej jest wyjechać na wizę studencką, pod którą jak czytałem można podpiąć dziewczynę, uczyć się tam angielskiego, a dodatkowo poszukać jakiegoś pracodawcy w moim zawodzie?

Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie: po co ci wiza studencka? Jeśli chcesz chodzić do tej szkółki i widzisz w tym jakąś wartość to w porządku. Jeśli jednak myślisz o znalezieniu pracodawcy-sponsora i przejściu na wizę 457 (tzw. pracowniczą) to warto przeliczyć, czy szkoła nie kosztuje więcej niż jesteś w stanie zarobić w te 20 godzin. Szukać pracodawcy równie dobrze możesz będąc na wizie turystycznej, która ma tę zaletę, że nie trzeba płacić za szkołę.

Jeśli zaś kwalifikujesz się na wizę niezależną to w ogóle nie ma pytania.

Czy na wizie turystycznej wolno pracować?

Nie wolno. Pracować ponad 20h na studenckiej też nie wolno. Jednak ludzieto robią. Ryzyko jakieś jest, bo grozi deportacja i wilczy bilet. Absolutnie nie namawiam do takiego postępowania. Ja tylko piszę jak jest.

Ja jestem po studiach historycznych i pedagogicznych. Możesz mi powiedzieć czy mam jakiekolwiek szanse? Dusze się w tym kraju, a uwielbiam podróżować.

To jest podręcznikowy przypadek beznadziejny. Dla ciebie właśnie jest wiza studencka. Jeśli naprawdę koniecznie musisz mieszkać w Australii, to w zasadzie poza małżeństwem z Australijczykiem to jedyna opcja. Najlepiej jednak robić takie akcje przed rozpoczęciem studiów, które ci niczego nie dają, jeśli myślisz o emigracji.

Przy tej okazji refleksja bardziej ogólnej natury. Emigracja nie jest dla humanistów. Z powodu bariery językowej i kulturowej szanse na sensowną pracę w zawodzie historyka, dziennikarza, pisarza itp. są zbliżone do zera. Nawet najzagorzalsi wrogowie matematyki przekwalifikowują się na księgowych, gdy alternatywą jest miotła i ściera.

Poważnie zastanawiam się nad [tu nazwa agenta]. Boje się. Coś jest nie tak… ma bardzo niskie ceny.

Agenci edukacyjni reklamują się, że ich usługa jest za darmo. To jest teoria trochę naciągana, bo oni dostają sutą prowizję od szkoły za zwerbowanie studenta. Nie ma w tym rzecz jasna nic złego tak długo, jak potencjalny klient ma świadomość motywacji agenta i wie dlaczego jest namawiany na wizę studencką zamiast innych rozwiązań.

Od paru już miesięcy planuje przeprowadzić się do Australii. Czytając Twój artykuł zrezygnuje chyba z wizy studenckiej. W takim razie co mam robić?

To jest nieporozumienie. Ja nikogo nie namawiam do rezygnacji z wizy studenckiej. Ja tylko mówię, że jeśli ktoś się porywa na taki krok jak wyjazd do Australii to powinien najpierw próbować zrozumieć na jakich zasadach się program migracyjny opiera i decyzję podejmować świadomie. Jeżeli obliczysz sobie, że jesteś w stanie przetrwać na wizie studenckiej przez 5-6 lat, opłacić bardzo drogą szkołę dającą odpowiedni zawód, to oczywiście droga wolna. Wprawdzie wiza studencka została raczej skrojona na potrzeby milionerów z Chin i Indii (których jest przecież więcej niż wszystkich Australijczyków), ale nic nie stoi na przeszkodzie aby Polacy z niej skorzystali. Byle świadomie.

Na koniec ponownie lektura obowiązkowa: www.immi.gov.au.

26 Komentarzy

  1. 11/09/2015    

    Bardzo ciekawy i przydatny wpis!

  2. 28/09/2014    

    Troche to smieszne ale zatrudnialem u siebie polke ktora studiowala teologie studia bardzo tanie niewymagajace placilem formalnie za 20 godzin ale o 50 % wyzsza pensje a prscowala 33 godziny

  3. Natalia Natalia
    2/08/2014    

    Witajcie !

    Wyjeżdżamy z narzeczonym do Melbourne w październiku. Jeśli ktoś miałby ochotę się z nami spotkać i wymienić doświadczeniami ,będzie nam niezmiernie miło 🙂

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie 🙂

  4. Pablo Pablo
    11/09/2013    

    Jak to jest z tymi osobami, które studiują już 7 rok i coś tam? Nie rozumiem o co chodzi. Czy jeśli przestaną studiować to co będą musieli wrócić? Po ilu latach można dostać australijskie obywatelstwo?

    • 11/09/2013    

      Pablo, dzieje się tak ponieważ za samo studiowanie nie dostaje się ani obywatelstwa, ani stałego pobytu. Jak się np. źle wybierze studia to po ich skończeniu trzeba albo zacząć następne, albo wyjechać. Jak się w końcu te właściwe studia zakończy to trzeba potem zdobyć doświadczenie, potem złożyć wniosek o stały pobyt, a potem cierpliwie czekać.
      O obywatelstwie jest mowa dopiero jak jest się rezydentem Australii i mieszka tu co najmniej 4 lata.

      • Pablo Pablo
        11/09/2013    

        Ahaaa. Czyli jak skończą studia to mogą starać się o stały pobyt mimo iż np. jeszcze nie znaleźli pracy? Zostać aby po prostu szukać coś.

        • 11/09/2013    

          Niestety tak się już nie da, trzeba najpierw popracować w wyuczonym zawodzie.

          • Pablo Pablo
            11/09/2013    

            No ale jak ktoś nie miał wcześniej zawodu, tylko dopiero skończył swoje pierwsze studia tam, to nie pozwolą mu zostać aby mógł sobie poszukać pracy w dopiero co zdobytym zawodzie? Tylko dać studia i od razu do widzenia? Przecież dopiero po studiach jest czas na szukanie ofert,

          • 12/09/2013    

            Pozwolą zostać na studenckiej aż zdobędziesz doświadczenie.

          • Pablo Pablo
            12/09/2013    

            To po co studiują 7 lat żeby móc zostać zamiast skończyć jedne studia i szukać doświadczenia od razu :/ Musiałem odpowiedzieć na mój komentarz bo przy Twoim nie ma opcji ‚odpowiedz’ już.

          • 16/09/2013    

            @Pablo, sam się zastanawiam jak to możliwe. Przypuszczam, że to dlatego, że ludzie najpierw robią, a potem myślą, zamiast odwrotnie.

          • Marta Marta
            23/09/2013    

            Witam

            To zależy o jakich studiach mowa. Jeśli bierzemy pod uwagę college ( czy to językowe czy zawodowe ) to niestety po skończeniu trzeba albo wracać do siebie albo kontynuować naukę. Jeśli mowa o Uniwersytetach i licencjacie czy magistrze z wybranej dziedziny to po dwóch latach studiowania np Master of Research możemy ubiegać się o Temporary Graduate visa na 18 albo 24 miesiące – właśnie na zdobycie doświadczenia.
            Co do polaków przebywających tutaj 7 rok na studenckiej, to jest to po prostu sposób na legalny pobyt tutaj i pracę. Jak się uda znaleźć college za 1100$ za semestr to po zapłacie ok 4 500$ można legalnie ok 1,5 roku w AU siedzieć ( dla niektórych to tylko miesięczna wypłata ). Jeśli mówimy o studiach wyższych to za 1,5 – 2 letnie musimy liczyć od 30 000$ minimum.
            Znam tez parę, która od prawie roku mogłaby mieć PR, niestety IELTS 7.0 Academic jest dla nich nie do osiągnięcia – już chyba z 12 razy podchodzili do egzaminu. Niejednokrotnie taki jest wymóg jeśli chcemy rozpocząć tutaj studia wyższe i to niestety tez ogranicza trochę możliwości.

            Pozdrawiam
            Marta

  5. Ewa Ewa
    28/06/2013    

    Dlaczego Polacy za granicą zawsze wszystko innym utrudniają i odradzają? Czy to taka nasza mentalność? Czy ty jesteś wyjątkowy, bo mieszkasz w Australii? Sądzę, że nie, myślę, że każdy kto chce tam zamieszkać i ma trochę oleju w głowie, może to zrobić. Ale Polak zawsze przedstawi wszystko w czarnych barwach i jak to jest niby ciężko w Autralii na wizie studenckiej, mimo, że jak sam pisze niektórzy siedzą na niej 7 lat, jakby było tak ciężko, to nikt by nie siedział 7 lat w Australii, tylko wrócił do Europy, gdzie wszystkie kraje EU stoją otworem i zarabia się podobnie i co najważniejsze legalnie bez żadnego przymusu wiz studenckich.

    • 29/06/2013    

      @Ewa: Twój komentarz jest tak kuriozalny, że nasuwa mi wprost myśl, że nacisnąłem na odcisk branży „edukacyjnej”. Problem jest taki, że to co ja piszę to nie są moje opinie, to są gołe fakty. Studenci zagraniczni w Australii klepią biedę jeśli nie przywożą ze sobą walizki pieniędzy. W sumie nic w tym bardzo złego, póki się to robi świadomie.

  6. Marta Marta
    26/06/2013    

    Witam

    Ja chciałabym się odrobinkę z tym nie zgodzić i proszę o nie obrzucanie mnie błotem.Jestem w AU od 1,5 roku i uważam że każdy jest kowalem własnego losu i oczywiście można pracować za 15$/h ale można tez za 25 – 30$/h i mam tu na myśli prace które spokojnie na początek jesteśmy w stanie wykonywać.Kelner 20$/h plus napiwki ( czasami nawet 100$ dziennie ) plus jedzenie i picie, barista 20-25$/h plus napiwki, sprzątanie przez agencje 25-35$/h. Opieka nad osobami starszymi przez agencję nawet do 40$/h w niedzielę lub święto ( znam osoby które pracują 2 dni sobota + niedziela i zarabiają przez te 20 godzin ponad 600$) Opieka nad dziećmi – 20-25$ , jelsi ktoś przyjechał w pojedynkę to jest wiele ofert pracy „live in au pair / nanny” – także odchodzą koszty mieszkania. Nawet wyprowadzanie piesków na spacer wyceniane jest na minimum 18$/h – mój znajomy zarabia w ten właśnie sposób (21$/h ). Malowanie 20-30$/h i kopanie rowów w firmie australijskiej 35$/h. Oczywiście znam osoby które przez 2 lata pracowały za 13$ i narzekały ale znam tez kelnerka która pracowała za 25$ plus napiwki ( największy jednorazowy to było 35$ ) plus święta płatne podwójnie czyli 50$/h. Ja sama raz miałam okazję załapać się na pracę za 60$/h – jednorazowo i tylko kilka godzin przy wielkim weselu ale zawsze coś.

    Co do mieszkania to moi znajomi przez 1,5 roku wynajmowali pokój w wielkim domu starszej pani za 150$ za tydzień. Ona dość często wyjeżdżała i mieli cały dom dla siebie. Wszystko tez zależy od lokalizacji można mieć studio w centrum za 350$ albo daleko od centrum za ta cenę wynajmować dom.

    Na pewno też bardzo ale to bardzo ciężko jest tutaj komuś kto przyjechał na studencka w pojedynkę, bo na wszystko musi zarobić sam. Jelsi jest się we dwójkę to jest dużo łatwiej ( tygodniowo obie osoby mogą przy ograniczeniu do 20 godzin zarabiać razem ok 800$ – 1000$ ).

    Pozostaje jeszcze jedna ważna kwestia – wybór szkoły.
    Można np. wybrać najtańsza z możliwych tylko dla potrzeb wizowych za ok 1100$ na kwartał ( wtedy trzeba odkładać na szkolę 100$ tygodniowo ), zazwyczaj szkoły te dość lekko podchodzą do obecności na zajęciach – często mają np 5 godzin do zrobienia on line w domu i jeśli oddaje się zaliczenia na czas to można ograniczyć wizyty w szkole do raz w tygodniu pełny dzień i 2 godzinki w inny.

    Studia tutaj to moim zdaniem to również dobra perspektywa dla kogoś kto w Polsce przez ostatnie 5 lat pracował w biurze i ma już tego lekko dość. Można wtedy połączyć wymóg studiowania z przekwalifikowaniem zawodowym i zostać np: fryzjerem, kucharzem, przedszkolanką czy pielęgniarką itp w zależności od zainteresowań. Mnie osobiście to skłoniło do wizy studenckiej. Oczywiście ktoś powie że mogłam to robić w Polsce ale moim marzeniem od zawsze był wyjazd do Australii i dla mnie to rozwiązanie było strzałem w dziesiątkę. Przez cały czas studiów korzystaliśmy z życia ile się dało, zwiedziliśmy większą część naszego stanu, byliśmy na Bali i Fiji, lataliśmy helikopterem i na lotni, oglądaliśmy migracje wielorybów i delfiny w ich naturalnym środowisku, głaskaliśmy „dzikie” kangurki i tuliliśmy miśki koala. To wszystko ominęłoby nas gdybyśmy nie zdecydowali się na wizę studencką.
    Teraz rozpoczynamy długi i żmudny proces rozpoznawania kwalifikacji zawodowych, jeśli nie uda się w tym roku – cóż zostaje możliwość przedłużenia wizy studenckiej z której na pewno skorzystamy.

    Tak na koniec podsumowując to oczywiście że jest tu gro ludzi z Polski którzy „studiują” już 7 rok, ale jest tez sporo osób które właśnie kilka lat temu przyjechały na wizę studencką i teraz są już obywatelami Australii. Poza tym dla wielu osób taka roczna czy dwuletnia nauka w Australii to może być niezapomniana przygoda życia podnosząca dodatkowo kwalifikacje zawodowe.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich zwolenników jak i przeciwników wizy studenckiej.

    • 29/06/2013    

      @Marta: nie twierdzę, że nie da się zarobić tak jak piszesz. Myślę, że to są przypadki jednak rzadkie. Znam osobiście człowieka prowadzącego firmę sprzątającą. On dostaje (przynajmniej tak mówi) od klienta $30/h. Z tego musi utrzymać siebie, firmę i zapewnić środki. Nie wierzę aby pracownikowi odpalał więcej niż $15.

      • faf faf
        18/08/2014    

        Inne są zarobki przy sprzątaniu prywatnych domów, a inne przy sprzątaniu biur, pięter w biurowcach…W Sydney roznoszenie ulotek to 20$/h.

        • 18/08/2014    

          Takie bajki się opowiada chętnym na wizę studencką?

          • Marta Marta
            26/09/2014    

            Jakie bajki ?
            W tej chwili pracuje w szkole z dziećmi za 28$/h do tego dodatkowo 2 biura jedno za 30$/h drugie 35$/h. Maz znalazł prace w zawodzie za 50$/h . Jeszcze jesteśmy na studenckiej i w niczym to naszym pracodawcom nie przeszkadza.
            Najłatwiej marudzić.

        • 28/09/2014    

          20 baks za ulotki brednie .

  7. supermartyna supermartyna
    25/06/2013    

    Absolutnie zgadzam sie z autorem tego wpisu. Mieszkalam w Australii 2 lata na wizie studenckiej i bylo bardzo ciezko zwiazac koniec z koncem. Budzet dzienny na jedzenie nigdy nie mogl byc przekroczony, inaczej nie starczylo by na oplate za mieszkanie. Wiedzialam ze bedzie ciezko i pisalam sie na ta przygode, bo chcialam zobaczyc Australie. Ale wiele ludzi mysli sobie ze (gdziekolwiek poza Polska) wszystko dostraniesz za darmo! Ze Australia jest krajem mlekiem i miodem plynacym. Realia wszedzie sa takie same: musisz pracowac, zjesc, oplacic rachunki.
    Naszczescie jest tez mozliwosc pracy na wizie studenckiej w czasie wakacji od szkoly. Wtedy to mozna pracowac wiecej niz 20h, tak naprawde ile mozesz 🙂 I to mi uratowalo skore. A ze mialam prace legalna dostalam tez zwrot z podatku za ktory zwiedzilam min. Gold Coast, GBR, Uluru i Nowa Zelandie. Wrocilam do Polski z 0,00 na koncie ale z ogromnym bagazem doswiadczen i wspomnien.
    Pozdrawiam!

    • axxxis axxxis
      23/09/2013    

      Byle malarz ma 30AU$/h a jak działa w pojedynkę to i więcej. Kobiety mają trudniej ze względu na to, że fizyczne zawody są głównie dla facetów ;-D

  8. 17/06/2013    

    Super, że są ludzie którzy o tym piszą jak Ty Przemek czy Marcin, jednak jak sam napisałeś jest wiele osób siedzacych w tym biznesie, kasujących grube pieniądze i nie pisnacych ani słowa o biedzie jaką będa wiedli Ci biedni imigranci. Mam znajomych, z którymi kontaktował się agent migracyjny czy nie mogliby by przyjąć pod swój dach pary z Polski bo backpacer’y sa zajęte (miało to miejsce w Brisbane). Agent tak zakolorował im Australię przed przylotem, że później nie wiedzieli co maja ze sobą zrobić, a znajomi nie mieszkali w centrum lecz 30km z dala od centrum. Ludzie myślą że tu rosną gruszki na wierzbie i jest super, oferty pracy sypia się codziennie, niestety… rzeczywistosc jest inna.

  9. 5/06/2013    

    Przemo ja wiem ze znanym bloggerem nie jestem ale na te pytania odpowiadam, nawet calym moim starym blogiem i niejednokrotnie na melbourne.pl, to ja bym az tak nie generalizowal ;-). Twoj blog jest bardzo popularny to i ludzie do Ciebie wala, Moze Ty po prostu za malo o tym napisales ;-))

    • 5/06/2013    

      W sumie nie do Ciebie piłem Marcin tylko do agentów edukacyjnych, ale jeśli Cię to zmobilizuje do dalszej pracy nad blogiem to tylko się cieszyć ;). Jakaś równowaga w przyrodzie być musi.

      • 6/06/2013    

        Mnie tam juz sie nie chce pisac 10 razy tego samego, proponowalem kiedys na forum aby dodac taki sticky topic z tym opisem, nawet dawalem procedure jak sie zabrac za emigracje (nie znaczy ze jedyna najlepsza ale na poczatek), coby ludzie nie wracali z tym samym pytaniem, ale jakos nie przeszlo, Moze trzeba pisac co roku od nowa, bo przepisy sie zmieniaja, ale np. potrzeba znajomosci ang nie a dla niektorych to juz jest duzym rozczarowaniem. Dzieki za motywacje ;-))

Dodaj komentarz: