Antypody.info
Australia, Melbourne: Blog Moniki i Przemka

Patriotyzm o czwartej nad ranem

Tomek ma ostatnio fazę na piłkę nożną.

Jeszcze kilka miesięcy temu miał fazę na tenisa i pytany kim będzie jak dorośnie bez mrugnięcia odpowiadał, że tenisistą. Z tego czasu zostało niewiele, zainteresowanie tenisem wraca tylko z okazji Australian Open i cotygodniowych lekcji tenisa.

Jednak tym, co obecnie tygrysy lubią najbardziej jest piłka nożna. Jest to jazda bez trzymanki, bo Tomek oprócz tego, że sam gra w grupie U/9 w klubie Eastern Lions SC to na temat piłki wie chyba więcej niż Ewa o One Direction. Na przykład świetnie się orientuje kto w jakim klubie (europejskim) gra, który stadion ile mieści kibiców oraz przede umie poprawnie wymówić nazwisko Błaszczykowski i szczerze się śmieje z tego jak to robią komentatorzy SBS.

To jest swoją drogą sukces wychowawczy, żeby w kraju zdominowanym przez piłkę jajowatą zainteresować syna prawdziwym futbolem  😉

SBS trzeba jednak pochwalić za transmisje z Europejskiej Ligi Mistrzów, które młody ogląda zapamiętale. Latem to było łatwe, gdyż z powodu różnicy czasu mecze zaczynały się u nas o 6:30 rano. Lato się jednak skończyło, czas w Australii zmieniono na zimowy, w Europie na letni i Liga Mistrzów startuje teraz o… 4:30.

W pierwszym meczu o nowej porze Borussia Dortmund grała z Malagą. Tomek ustawił sobie budzik dzielnie na 4:30 i nawet grzecznie poszedł spać o godzinę wcześniej niż zwykle.

Budzik oczywiście zadzwonił. Obudził nas, naszych sąsiadów oraz kukabury w Dandenongu, a młody nawet nie ruszył powieką. Bardzo rozczarowany ocknął się dopiero po przerwie i obejrzał tylko drugą połowę meczu.

Rezultat tej fascynacji oraz świetnej postawy niemieckiej Borussii jest taki, że Tomek stał się ostatnio wielkim polskim patriotą.

Gdyby ktoś się pytał jak zaszczepić miłość do Ojczyzny dzieciom na emigracji to odpowiem, że nie pomoże Mickiewicz, nie pomoże Słowacki, nawet Sienkiewiczowi będzie ciężko.

Za to Piszczek, Błaszczykowski i Lewandowski robiący na szaro samego Cristiano Ronaldo załatwiają sprawę śpiewająco.

Tomek przywiózł z Polski koszulkę reprezentacji kraju (której święty Mikołaj szukał długo po całej Warszawie, po całym Poznaniu, ze zdumieniem stwierdzając, że młodzi polscy patrioci mieszkają chyba tylko na emigracji) i dumnie w niej występuje przy każdej sposobności. Po awansie Borussii do finału przyszedł do mnie i zapytał:

– Tato, ale na finał to wstaniesz ze mną o 4:30?

I wiecie co? Chyba wstanę.

piłka nożna

na zdjęciu: Wschodni Lew!

 

3 Komentarzy

  1. 26/05/2013    

    Już tylko kilka godzin snu zostało! 😉
    Daj znać czy wstałeś z synem 🙂

    Pozdrowienia!

    • 26/05/2013    

      Wstałem. Biało-czerwono na stadionie, a Polacy się nie cieszą ;).

  2. Konrad Konrad
    4/05/2013    

    Mi to sie przypomnialo jak to ponad 10 lat temu na meksykanskim lotnisku, ostro wszelkich bialych trzepano, ale jak jeden z celnikow zobaczyl moj polski paszport i znalem dobrze hiszpanski, to zaczal wspominac nazwiska Lubanski, Lato, Boniek, Smolarek, i rozne mecze, i …czepianie sie ustalo. Potem po roznych podrzednych barach w krajach Ameryki Lacinskiej, tez padaly te nazwiska, i „otwieraly sie ” pewne drzwi, o dziwo nazwiska w tamtym regionie swiata bardzo znane, nawet w podrzednych barach, ze sie ma takich rodakow. Jak w Panamie bylismy, kolega byl przymkniety przez panamska policje to wyszedl jak pogadal, jako jedyny z gringos, o tych polskich pilkarzach, i puscili go,….. no jeszcze byl …Juan Pablo Segundo, jeszcze wazniejszy w tych krajach, jeszcze bardziej serca miekly na wspomnienie ze sie ma takiego rodaka

Dodaj komentarz: