Antypody.info
Australia, Melbourne: Blog Moniki i Przemka

Great Ocean Road: Bells Beach spacerowo

Dzisiaj mam propozycję dla wszystkich zwiedzających okolice Melbourne.  To nie jest żaden zakamarek odkryty przypadkowo, ale miejsce, które odwiedza każdy: na samym początku osławionej Great Ocean Road, tuż za miasteczkiem Torquay, legendarna stolica australijskiego surfingu: Bells Beach.

Schemat jest zwykle prosty: chce się zobaczyć całą drogę w jeden dzień, więc do Bells Beach przyjeżdża się na 15 minut. Dla leniuszków punkt widokowy, dla ambitnych 100 schodów do plaży, wyszukanie wzrokiem w morzu małych kropeczek surferów, których tu nie brakuje o żadnej porze roku i wio dalej w kierunku Anglesea.

Ja proponuję zatrzymać się w tym miejscu na dłużej. Przez Bells Beach biegnie bowiem przepiękny 11km szlak pieszy, będący częścią dłuższego, kilkudniowego Surf Coast Walk. W naszej wersji spaceru robimy pętlę, rozpoczynającą się i kończącą na parkingu przy Bells Beach, o długości w sam raz na kilka godzin, a jeżeli ktoś lubi sobie przycupnąć czasem i posiedzieć to może nawet na cały jeden dzień.

Na początek należy sprawdzić pływy oceaniczne. Przejście plażą poniżej klifów możliwe jest tylko podczas odpływu, więc i naszą wędrówkę musimy dostosować do rytmu oceanu. Warto też pamiętać o zabraniu odpowiedniej ilości wody na całodniową wyprawę.

Zaczynamy z pierwszego punktu widokowego, schodzimy na plażę i idziemy na południe.

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

Pierwsze 4 km pokonujemy plażą, więc możemy pozbyć się obuwia. W gruncie rzeczy za chwilę można pozbyć się całego odzienia, bowiem tuż za pierwszym klifem zaczyna się… plaża nudystów (Addiscot Beach). Tu się przyznam, że my przeszliśmy ją jako tekstylni (w sumie plaża jest „optional dress”), a i zdjęć golasom nie zrobiłem żadnych. Oni tam jednak są, rzut beretem od obleganego punktu turystycznego.

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

Te skałki widoczne są tylko podczas odpływu. W czasie przypływu wszystko przykrywa woda i nie daje się przejść.

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

klasyczny krajobraz odpływowy

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

spacerowicze na Addiscot Beach, jak widać również tekstylni

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

Addiscot Beach

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

Tutaj sama końcówka Addiscot Beach, przed Point Addis. W tym miejscu nasz szlak wchodzi na Wyjście Numer 83 i resztę trasy pokonamy w głębi lądu, początkowo wdłuż Koorie Cultural Walk, a potem podążając za znakami Surf Coast Walk.

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

punkt widokowy na wzgórzu

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

busz

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

szlak biegnący ponad klifem

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

 Czasami trzeba zwolnić marsz

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

Ta droga to nie Great Ocean Road, tylko Bells Beach Road; szlak przez chwilę biegnie poboczem

Bells Beach, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

Powrót na Bells Beach i zasłużony odpoczynek

5 Komentarzy

  1. Rysiek Rysiek
    18/01/2013    

    Postaram sie byc tam, jeszcze jestem miesiac tutaj. Wydaje mi sie, ze podobne skalki odplywowe widzialem na plazy na Phillip Island.

    • 18/01/2013    

      Wszędzie pełno takich skałek, najładniejsze są chyba na Półwyspie Mornington.

  2. Przemek Przemek
    17/01/2013    

    @Rysiek: jak jesteś w Melbourne na dłużej to pojedź jeszcze raz, specjalnie dla Torquay i Bells Beach. To godzina drogi z Melbourne raptem.

  3. Rysiek Rysiek
    17/01/2013    

    He, niestety, Great Ocean Road zaliczylem dobre 2 miesiace temu. Jak latwo przewidziec, poswiecilem na to tylko jeden dzien, wiec omawianego miejsca nawet nie pamietam, szkoda. Ale nachodzilem sie tez sporo: zatrzymalem sie najpierw dla latarni morskiej, potem dla szlaku w lesie deszczowym, a potem jeszcze wiele razy: w koncu obejrzec wszystki skaly od poczatku GOR az do Portland przed zachodem slonca to tez jest wyzwanie.

  4. monika monika
    17/01/2013    

    Jeden z lepszych spacerów, zwłaszcza że odbył się bez marudzenia dzieci i pytań „daleko jeszcze?, zadawanych co 5 minut

Dodaj komentarz: