Szczotka z „boar” i lokalny aptekarz

Jakiś wirus/bakteria mnie rozłożył, także dzisiaj wybrałam się do lekarza. Antybiotyk zapisany,a receptę zrealizowałam w lokalnej aptece. Osiedlowe apteki są troszkę droższe, ale pomyślałam, że wesprę lokalną małą firmę. Zaskoczyło mnie, że znalazłam tam szczotkę z naturalnego włosia, której szukałam już od dłuższego czasu. Jedno co mnie zastanowiło to, że to był to włos z „boar”. Słowa nie znałam, związku z tym aptekarza Chińczyka spytałam, czy jest naturalna i czy wie z czego to jest zrobione. Potwierdził, że naturalne, bo kosztuje 3 razy więcej niż inne, a z czego jest zrobiona to on nie wie. Pytam się go czy może z włosia końskiego, bo o takich szczotkach słyszałam. A on na to że na pewno jest naturalna, a z czego zrobiona to on niestety nie wie dokładnie. Po czym przeskoczył na inny temat pytając się czy długo mieszkam w tej okolicy. Moja odpowiedż, że około 5 lat, a on ponad 14 .

W domu sprawdziłam, że boar to dzik. Zdziwiłam się, że lokalny aptekarz nie znał dzika ;). Czyżby 9 lat mieszkania conajmniej  dłużej w Austalii i sprzedawania produktu nie wystarczało na rozszerzenie słownictwa.

 

PS. Szczotka z włosia dzika jest idealna , pytanie na jak długo to starczy.

2 Replies on “Szczotka z „boar” i lokalny aptekarz

  1. Ta szczotka z dzikiej świni to był bardzo patriotyczny zakup. Dziki to jeden z inwazyjnych szkodników w Australii, spotykany podobno w dużych ilościach na północy kraju. Też chcę taką szczotkę :).

Dodaj komentarz: