Lato, którego (prawie) nie było

Lato, którego (prawie) nie było

Rachu ciachu i lato minęło, nawet dobrze nie zauważyliśmy, że w ogóle było. Mieliśmy w Melbourne tego lata tylko 3 dni z temperaturą powyżej 35 st.C, a 40 st. było może 1 raz, a i tego nie jestem pewien. Padało za to sporo i podobno było to najbardziej mokre lato w historii notowań. Co ciekawe, dalsze prognozy nie zapowiadają wyraźnej zmiany trendu i mamy mieć mokrą jesień, a potem mokrą i zimną zimę.

Tęgie głowy mocno myślą jak tę całą sytuację dopasować do teorii zmian klimatycznych, a tymczasem tylko patrzeć aż nam śnieg spadnie w Melbourne…

Przyroda za to odżyła. Miasto jest zielone jak nigdy o tej porze roku, lasy intensywnie odbudowują paliwo pod przyszłe pożary, a populacja wszelkich stworzeń na czele z żabami i szarańczą odbudowała się po latach posuchy ze sporą nawiązką.

Poniżej zapraszam na fotograficzne wspomnienie minionego już lata w Melbourne i okolicach. Niektóre miejsca już pokazywałem (w innych ujęciach), inne są nowe.

Wilsons Promontory, Wiktoria, Australia

Wilsons Promontory

Miejsce, do którego można wracać nieskończoną ilość razy i nigdy się nie nudzi. Byliśmy tam przez 2 dni w okresie Bożego Narodzenia i doliczyłem się, że był to dopiero nasz 3-ci raz w Wilsons Prom.

Tidal River, Wilsons Promontory, Wiktoria, Australia

Tidal River, Wilsons Promontory

Tidal River, Wilsons Promontory, Wiktoria, Australia

Tidal River, Wilsons Promontory

jama wombata

jama (chyba) wombata, Wilsons Promontory

Skala zagrożenia pożarowego

Przed większością miejscowości w Wiktorii ustawione są takie tablice, pokazujące aktualne zagrożenie pożarem. Tablica na zdjęciu ustawiona jest w miasteczku Foster. Jak widać zagrożenie nie było w tym roku duże.

wydmy w Sandy Point, Wiktoria

piaszczyste wydmy w Sandy Point

Ocean w Blairgowrie

Fala przypływu powoli zalewa skalne baseny w Blairgowrie na Półwyspie Mornington

Znak: uwaga na pingwiny pod samochodem

Znak na parkingu na Phillip Island: sprawdź pod autem zanim odjedziesz!

kemping nad Lake Eildon

kemping nad Lake Eildon

kemping nad Lake Eildon

Mała kafejka w Jamieson, maleńkim miasteczku w wiktoriańskich Alpach, w niedzielny poranek wypełniona jest po brzegi.

Powers Lookout, Alpy Australijskie, Wiktoria

widok na Alpy Australijskie z Powers Lookout

Koncert w Sidney Myer Music Bawl, Melbourne

Sidney Myer Music Bawl, Melbourne

Jak co roku wybraliśmy się na darmowe koncerty orkiestry symfonicznej w amfiteatrze Sidneya Myer’a. Letni wieczór, lampka wina i V Symfonia Beethovena. Jak ktoś nie był niech żałuje.

Wystawa LEGO w Melbourne

Wystawa LEGO w ratuszu w Melbourne. Żeby dostać się na wystawę staliśmy chyba w najdłuższej kolejce świata (może jedynie za Jaruzelskiego za mięsem były dłuższe…). Kolejka owinęła się przez 4 przecznice w City, wokół ratusza. Jak widać miłośników budowania z klocków to nie przeraziło. My też dzielnie wystaliśmy swoje. Było warto, choć w środku ścisk był straszny…

Australian Open

eliminacje do Australian Open

Coolart Homestead, Wiktoria, Australia

Coolart Homestead
Jedna z kolonialnych rezydencji pod Melbourne, otoczona wspaniałym parkiem. Niedawno otwarta do zwiedzania za darmo.

Kwiatki

kwiatki

10 Replies on “Lato, którego (prawie) nie było

  1. No coz Przemo, jak slyszalem nie raz od fanow Australii ze Australia kulturalna pustynia nie jest, i „wszystko tu jest”, a ze Australia jest daleko lepsza niz ine kraje jak Hiszpania i UK, no to gdzie to jest te lepiej niz tam?
    Szukam jeszcze jednego dziela, tlumaczone na hiszpanski z arabskiego w XIII wieku.
    Jesli chodzi o starsze dziela i lepszy wybor to w miare cos jest w State Library w Melbourne na Swanston Street i chyba La Trobe Street.
    Inne ksiazki, australijskie biblioteki nie sa az takie zle jesli chodzi o popularnych autorow, nawet dysponuja ksiazkami i gazetami w innych jezykach i juz w momencie zapisywania poinformowano mnie ze sa ksiazki w jez. polskim i jakies gazety maja. Wybor jest rzecz jasna mocno ograniczony ale jednak jest.
    W reszcze ksiazek zwlaszcza specjalistycznych to tez o to jest trudno, jakies tam ksoazki sa ale malo. Z elektroniki znalazlem zaledwie kilka, w tym jedna sobei wzielem o naprawianiu telewizorow, tu wyszlo ze drukowane w USA, w latach 80tych i to o naprawie telewizorow amerykanskich, inne napiecie, czestotliwosc i co istotne system nadawania koloru niz w Australii, czyli ksiazka nieprzydatna w Oz.
    Popularnych autorow mozna znalezc, ale specjalistycznych ciezko.

  2. A my w Adelajdzie mamy zespol folklorystyczny ‚Tatry’. Jak ktos chce poogladac troche polskiego folkloru to maja tu czasem wystepy. Ja to sie ciesze ze Konrad czasem cos napisze, bo to wlasnie dodaje folklorystycznego kolorytu blogowi Przemka, a zeby zobaczyc oryginalny polski folklor w Australii nie jest znowu tak latwo.

  3. Konrad, faktycznie hobby odpada, w bibliotece nie mają książek z XVI w (podziwiam za czytanie XVI-wiecznego hiszpańskiego), zostaje tylko baba. Czekamy na następną opowieść.

  4. @Magda
    nie wiem kttoa to Magda i z jakiej strony

    Wychodzi w oczach co niektorych ze ja to taki zyciowy narzekacz ktoremu sie nic nie podoba. oh well, hobby, magda radzi zebym sobie znalazl hobyy

    jednym z moich hobby byla elektronika…czeciowo powiazana z zawodem..okazuje sie ze w kraju przeswietnych mozliwosci jak Australia tego hobby nie da sie kontynuowac. Nie ma czesci, nie ma sprzetow pomiarowych, ledwie co jest a i to za tak astronomiczne pieniadze, sciagane ze swiata ze sie odechciewa. Dopiero teraz Jaycar zaczal sprzedawa zeatawy do samodzielnego lutowania firmy Velleman tylko ze ja takie rzeczy to w Polsce kupowalem 10 lat temu.
    Innym moim hobby byl aastronomia. tu powiem ze w Australi nei jest zle, jest duzo dosc dobrych teleskopow po przystepnych cenach. Sam jedne taki sklep znalazlem niedaleko Flinders Street Station pare dni po przyjezdzie. Pewien mankament istnieje – zey w pelni wykorystac paramtery sprzetu trzeba miec miejsce bez swiatel miejskich, czyli pojechac dosc daleko za miasto, bardzo daleko, wtedy mozna miec przyjemnie rozdwiezdzone niebo nad glowa. Tylko jeszcze trzeba w dobra pogode trafic o co jest tu dosc trudno, no i zaruwac cas na przejazdy co przy opcji wczesnego porannego wstawania do pracy niespecjalnie pasuje.
    Ktos mi powie, zeby w takim razie czytal ksiazki.
    Tam gdzie jestem zaraz zapisuje sie do lokalnych bibiotek. w UK w miastach gdzie mieszkalem mialem do dyspozycji bibiloteki mieszkace sie na kilku pietrach wiezowcow, tyle tam ksiazek bylo. Zachcialo mi sie przeczytac ksiazke pewnego hiszpanskiego autora, w Polsce byla nie dostepna, ale jak w Uk wstukalem dane autora i tytul w google to sie okazalo ze pewna londynska biblioteka ma owa ksiazke, zaraz sie zapisalem online i pojechalem w weekend do Londynu do http://library.wellcome.ac.uk/ Tam sie okazalo, ze nie moga mi wypozyczyc tej ksiazki, bo maja oryginal drukowany okolo 1539 roku, przechowywany w specjalnej atmosferze i musze sobie poczekac 1.5h az wyciagna i moge jedynie skorzystac na miejscu do poczytania.
    Wiadomo z UK to shit hole jest, za to Australia ma przewspaniale mozliwosci bijace inne kraje na glowe, to moze mi tu ktos powie gdzie tu moge poczytac w oryginale dziela hiszpanskich autorow z XVI wieku. Zapisalem sie do kilku bibliotek w Melbourne i Sydney.Masz tu Magda dane autora: http://es.wikipedia.org/wiki/Pedro_Ciruelo to moze cos doradzisz, no hobby mam, chce sobie poczytac.
    Mialem tez i takie hobby w zyciu jak hodowla gadow(pajakow i skorpionow tez). Okazuje sie ze w tej Australii, niby pelnej wezy i pajkow trzeba sie niezle za nimi nachodzic zeby w naturze je spoktac. Ale jakos je mozna spotkac. Tylko ze jakbym chcial trzymac takiego w domu, raz ze licencja na trzymanie gadow obowiazuje ale jeszcze ona jest do zdobycia, to ktory landord sie zgodzi? zaden. Moze jedynie we wlasnym domu, ale ten nie taki prosty do kupienia.

  5. Konrad, ty to juz smecisz jak stara, zdarta plyta……. babe sobie znajdz, albo jakies hobby…

  6. Skoro sloneczna pogoda to taki istotny czynnik, zeby osiedlic sie wlasnie w Australii to czemu fani Australii nie wyniosa sie do Libii, Iraku, Afganistanu?
    tam jest baaaardzo slonecznie, taki Trypolis, Bagdad, Kandahar leza na szerokosci polnocnej okolo 33 st. N a takie Sydney 34 st. S czyli taki odpowiednik

    Bagdad:
    There are an average of 3244 hours of sunlight per year with an average of 8.9 hours of sunlight per day.
    Libia:
    There are an average of 3187 hours of sunlight per year with an average of 8.7 hours of sunlight per day.
    Afganistan:
    There are an average of 3085 hours of sunlight per year with an average of 8.5 hours of sunlight per day.

    wziete z : http://www.climatetemp.info/afghanistan/

    Bagdad ma tez inne nazwy, jedna z nich to Medinat as – Salaam czyli „Miasto Spokoju” a samo Bagdad w jakichs lokalnych jezykach mialo znaczyc „miasto ogrodow” jak i „Dar Boga”. No to niewiele sie to rozni od Melbourne, fani lubia pompatyczne propagandowe nazwania w Melbourne jak „garden state” „the place to be”. W Bagdadzie jeszcze sloneczniej jest niz w Melbourne (i Perth), no a jak nazwy glosza spokoj tam jest, ogrody, boski dar to miasto, a pada jeszcze mniej.

    Przemo tu podawal dane jakis czas temu ze z pogoda w Melbourne jest lepiej niz w Warszawie i Londynie. No tak, na jakiej szerokosci leza te miasta? Sila rzeczy jest spora roznica jesli chodzi o szerkosc geograficzna i kat padania swiatla a tym samym ilosc tego swiatla. Szerokosc geograficzna polnocna to okolo 50 stopnia na jakiej leza Londyn i Warszawa. Co mamy zatem na 40 stopniu szerokosci poludniowej? obszar ten nazywa sie „ryczace czterdziestki” a juz na 50 stopniu sa „wyjace piecdzietki” wszystko to od pogody tam panujacej.
    Fani Australii lubia dane liczbowe no to podalem.

  7. @Golson: ja już patrzę na to od 6 lat na własne oczy i wciąż nie mam dość.
    @Magda: ostatnio zerknąłem znów na statystyki światła słonecznego. Alice Springs was przebija: 3500 godzin rocznie!!! (w Perth jest 3200).

  8. Lato przenioslo wszystkie zasoby do nas. W ciagu ok 90 dni lata mielismy ponad 60 dni powyzej 30 stopnni (czasem gruuuubo powyzej!!!) a pozostale 30 niewiele ponizej 30. Deszczu prawie nie bylo. Nigdy nie myslalam ze to kiedyz powiem, ale…. ja juz chce jesien!!!!!!!

Dodaj komentarz: