Antypody.info
Australia, Melbourne: Blog Moniki i Przemka

Co się dzieje w Australii?

O tym, że dzieją się rzeczy niezwykłe można się było przekonać dzisiaj w firmowej kuchni u mnie w pracy. Po raz pierwszy od ponad 5 lat tematem rozmów kuchennych jest POLITYKA. Rzecz jest w Australii niesłychana, więc warto zerknąć bliżej co się dzieje.

Streszczając sytuację: mieliśmy w sobotę wybory do parlamentu krajowego (federalnego). Głosy rozłożyły się tak równo, że mimo większościowej ordynacji wyborczej prawdopodobnie żadna z partii nie zdobędzie większości 76 posłów w 150 osobowej Izbie Reprezentantów. W chwili gdy to piszę szacunki (bo dokładnych liczb nie znamy – głosy wciąż są liczone) mówią, że opozycyjna koalicja Liberals+Nationals zdobędzie 73 posłów, a rządząca Labor: 72. Języczkiem u wagi mają zostać 4 posłowie niezależni i 1 zielony. Zieloni po raz pierwszy w historii zdobyli posła w okręgu obejmującym centrum Melbourne, strącając ze stołka przedstawiciela Labor.

Zielony poseł poprze, rzecz jasna, Partię Pracy. Natomiast z 4 niezależnych aż 3 wywodzi się z Partii Narodowej i jest bardzo mało prawdopodobne aby zaryzykowali poparcie Lewicy, bo mogłoby to skutkować utratą stołka w kolejnych wyborach.

W tej niepewnej sytuacji na dzisiaj szala zwycięstwa wydaje się przechylać na stronę Tony’ego Abbotta i Liberals, co mnie zaskakuje, bo wierzyłem iż dobrze wyniki przewidują bukmacherzy (a ci stawiali na Labor). Taki rząd Liberals byłby bardzo słaby, bo nie tylko zależący od niezależnych (coż za zbitka słowna) posłów, ale nie mający również poparcia w Senacie, gdzie Zieloni zwiększyli siłę z 5 do 9 senatorów i razem z Labor będą mieli tam większość.

Jednak taki rozwój sytuacji byłby dla Abbotta wynikiem marzeń. Jeszcze pół roku temu przejmował władzę w partii mając rekordowo niskie poparcie, a dzisiaj jest na dobrej drodze do detronizacji rządzącej dopiero jedną kadencję partii. Taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy od ponad 70 lat!

Z całą pewnością ręce zaciera też Kevin Rudd („zdetronizowany” niedawno premier) myśląc sobie: „Wbiliście mi nóż w plecy, macie o to za swoje!”

Co się z tego wykluje przekonamy się w nadchodzących dniach. Z mojej strony jeszcze kilka obserwacji od „technicznej” strony tych wyborów:

Tajemnica głosowania

Formalnie oczywiście wszystko jest ok, każdy dostaje do ręki kartę, zakreśla w budce co chce i wrzuca do urny.  Jednak głosowanie jest dość trudne, trzeba kandydatów ponumerować od pierwszego do ostatniego wg swoich preferencji. Co robi więc głosujący?

Podchodzi do stojących przed lokalem przedstawicieli startujących partii (nie ma tutaj ciszy wyborczej) i bierze ulotkę z instrukcją „jak głosować na tę partię”. Każdy podchodzi oczywiście do przedstawiciela tej partii, na którą odda głos. W ten sposób już przed lokalem wiadomo na kogo zagłosował sąsiad :).

Ołówki i dowody osobiste

Kartę zakreśla się ołówkiem. Tzn. wolno mieć długopis i go użyć, ale w lokalach wyborczych dostępne są ołówki. Komisja Wyborcza wyjaśnia, że ołówki są wygodniejsze, bo łatwo je natemperować, można je składować na następne wybory i działają bez problemu również w warunkach klimatu tropikalnego.

Polak od razu dopowie: i bardzo łatwo zmazać taki głos i postawić w innym miejscu.

Tutaj jednak nie ma problemu, coś co w Polsce byłoby łatwą metodą manipulacji wynikami, tutaj jest powszechną normą. Nie słyszałem nawet o jednym przypadku nadużyć związanych z użyciem ołówka zamiast długopisu.

Podobnie jest ze sprawdzeniem tożsamości obywatela: wierzą na słowo, że ja to ja. Widać nie bez powodu nie ma tutaj dowodów osobistych.

Czy ja już pisałem, że uwielbiam ten kraj?

Sondaże przedwyborcze

Podziwiam sondażownie. Ostatnie sondaże przed wyborami:

  • Newspoll: 50.2 – 49.8 dla Labor
  • Essential Research: 51-49 dla Labor
  • Galaxy i Nielsen: 52-49 dla Labor

Faktyczny wynik policzonych do dziś głosów: 50.7 – 49.3 dla Labor. Wynik przewidziano więc bardzo dokładnie. Przewidziano też, że mimo większej liczby głosów Labor będą mieli duże kłopoty w okręgach marginalnych.

Czapki z głów przez australijskimi badaczami opinii.

Strzelanie do kaczek

W sobotnim wieczorze wyborczym na Channel 9 przedstawiano posłów, którzy prawdopodobnie stracili mandat w tych wyborach. Wizualizacją była imitacja strzelnicy, gdzie kaczkami byli utrąceni posłowie, których wyborcy „odstrzeliwali”. Odstrzelono kilkunastu posłów.

Jak widać co kraj to obyczaj. W jednym się strzela do posłów wirtualnie na ekranie, a w drugim…

8 Komentarzy

  1. 26/08/2010    

    Zabawię się teraz we wróżkę.
    1. W najbliższych dniach nic się nie wydarzy. Wszyscy muszą poczekać na ostateczne wyniki w marginalnych okręgach, bo różnica między posiadaniem 72 a 73 głosów może okazać się zasadnicza.
    2. Nie wierzę w przyspieszone wybory. Najmniej zależy na nich niezależnym, bo jeśli mają odrobinę oleju w głowie to wiedzą, że po takich wyborach żaden z nich nie zostanie ponownie posłem. Zrobią więc wszystko żeby poprzeć którąś z partii.
    3. Poparcie dla Labor ze strony 3 niezależnych z Qld i NSW byłoby ostatecznością. Taki krok mógłby również skutecznie zniechęcić do nich wyborców, którzy poza metropoliami bardzo niechętnie głosują na lewicę. Dzisiaj w prasie podano sondaż potwierdzający tę opinię (http://www.news.com.au/features/federal-election/support-tony-abbott-voters-tell-independents/story-fn5tas5k-1225910138530).
    4. Wszystkie rozwiązania są więc złe. Najmniej złe jest poparcie rządu koalicji przez niezależnych. Jeśli razem będą mieli magiczną liczbę 76 to obstawiam takie rozwiązanie. Jeśli tej liczby nie będą mieli to poprą rząd Labor. Najmniej prawdopodobne jest rozpisanie nowych wyborów, wszyscy się ich boją.

  2. harom harom
    25/08/2010    

    Przemku,

    Bob Katter na szczescie nie jest z mojego okregu wyborczego, moj to sama koncowka Australii, jeszcze bardziej na polnoc 🙂 I jak sie okazuje po raz pierwszy w historii wygral tam kandydat LNP 🙂 Poglady Kattera mozna smialo prownac do Leppera. To mniej wiecej ten sam poziom rozumienia gospodarki, czyli pelny protekcjonizm, zainteresowanie tylko tym co sie dzieje tu i teraz bez wzgledu na to co przyniesie to w srednim i dluzszym horyzoncie czasowym. Tak czy inaczej w ostatnich wyborach ordynacja niestety nie sprawdzila sie tak dobrze jak poprzednio. Wydaje mi sie, ze najlepszym rozwiazaniem byloby rozpisanie ponownych wyborow. Na to jednak broniaca resztek potegi Ruda nie zdecyduje sie, bo nowe rozdanie mogloby ja w ogole wysadzic z siodla. Nie liczyl bym rowniez na ten krok ze strony gubernator generalnej, bo ona ma lewicowe korzenie i sympatie.

    pozdrawiam

  3. 25/08/2010    

    Harom, niezłego asa sobie wybraliście w FNQ :). Podobno nie tak dawno groził on jakiemuś posłowi LP śmiercią… Jedno mi się podoba: on jest „sceptyk klimatyczny”. Doprawdy, Abbott i Gillard muszą się czuć teraz jak JK przed wejściem w koalicję z Lepperem.
    Jeden z niezależnych z NSW (wiązanych przeze mnie z Nationals) powiedział, że „kilka lat temu rzucił palenie i jednocześnie odszedł z Nationals. Za jednym zamachem pozbył się dwóch nowotworów”.
    Moim zdaniem niezależni nie mają wcale aż tak dobrej pozycji. Opinia publiczna skierowała wzrok na nich i muszą teraz dobrze pogłówkować żeby nie zniechęcić do siebie wyborców i nie podzielić losu jaki spotkał np. w Polsce LPR czy SO.

  4. harom harom
    24/08/2010    

    Witam,

    A ja Przemku stawiam na rzad pod skrzydlami Rudej. Jeden z niezrzeszonych, niejaki Wielebny Bob Kater z FNQ to dosc twardy konserwatywny beton. Nie sadze by LNP byloby w stanie dac wiecej niz Labour moze obiecac. Osobnik ten jest zwolennikiem glebokiego interwencjonizmu panstwowego a jego polityke rolna mozna opisac w skrocie „chce zakazu importu wszystkiego, co mozna wyprodukowac w FNQ”. Choc moze sie podobac niektorym zwolennikom LNP, szczegolnie tym, holdujacym opinii, ze „po nas chocby potop”, bo w wielu sytuacjach proponowal dosc radykalne i nieodwracalne rozwiazania (np. odstrzelic wszystkei krokodyle, bo sa niepotrzebne i zagrazaja ludziom), to nie sadze jednak by bylomu po drodze z LNP.

    pozdrawiam

  5. 24/08/2010    

    Aż tak długo tu nie mieszkam żebym widział jakąś obietnicę spełnioną. Co gorsza: w przypadku niektórych partii wręcz wolę aby obietnic nie spełniały. Temat nie jest więc łatwy ;).
    Zresztą: kto traktuje poważnie obietnice polityków?

  6. konrad konrad
    24/08/2010    

    A jak tam z dotrzymywaniem obietnic przedwyborczych przez australijskich politykow w przeszlosci? Wywiazywali sie czyczy szybko zapominali co obiecywali przed wyborami?

  7. 24/08/2010    

    Uważaj, bo Twoje życzenia lubią się spełniać. Następnym razem ktoś skojarzy fakty i będzie klops ;).

  8. Biszop Biszop
    23/08/2010    

    …a w drugim tez warto by odstrzelic paru idiotow. I to nie wirtualnie.

Dodaj komentarz: