Antypody.info
Australia, Melbourne: Blog Moniki i Przemka

Piłka nożna w Australii

No to stało się: Socceroos odpadli z mundialu w fazie grupowej. Właściwie po pierwszej wysokiej porażce z Niemcami (0:4) trudno się było czegoś innego spodziewać, ale w kolejnych meczach Ozi pokazali się z dużo lepszej strony, najpierw remisując dość pechowo z Ghaną 1:1 (po „nabitej” ręce, rzucie karnym i czerwonej kartce) i na koniec pokonując 2:1 Serbię.

Waga całego wydarzenia jest tutaj na antypodach znacznie mniejsza niż w „piłkarskich” krajach Europy czy Ameryki Południowej. Piłka nożna jest w Australii sportem na dorobku i popularnością ustępuje znacznie innym „regułom” futbolu (futbolowi australijskiemu lub rugby – w zależności od regionu). Ogólnokrajowa liga piłkarska (A-League) rozpoczęła rozgrywki dopiero w 2005 roku (wcześniejsza liga NSL borykała się z ciągłymi problemami finansowymi) i prezentuje wciąż, nie czarujmy się, dość mizerny poziom. Na dowód wystarczy podać, że na 23 reprezentantów kraju na Mundialu w RPA tylko 3 gra w klubach A-League.

Gdy więc Socceroos przegrywają na mistrzostwach świata po kontrowersyjnej decyzji sędziowskiej (co niestety zaczyna być normą) to normalny Ozi wzrusza ramionami i przełącza telewizor na kanał z meczem „normalnego” futbolu, na którym wprawdzie pięści działają bez ustanku i krew się leje gęsto, ale którego wynik zależy jednak bardziej od umiejętności sportowych zawodników niż od formy sędziego.

Piłka nożna jednak przydaje się, moim zdaniem, Australii. Przede wszystkim jako jeden z niewielu sportów pozwala im się trochę wyrwać z izolacji, w którą wpędziły ją odległość od świata, sporty uprawiane tylko w tym kraju (footy) oraz sporty, w których Australia odnosi wprawdzie znaczące sukcesy, ale w zasadzie marginalne, bo uprawiane w niewielu krajach świata (krykiet).

Na boiskach do piłki nożnej Australia musi zmierzyć się wreszcie ze światem i ta konfrontacja pokazuje przecierającym oczy ze zdumienia Ozim, że nie są oto pępkiem świata i dostają sportowe baty, do czego zbytnio przyzwyczajeni nie są.

Piłka nożna jednak będzie się dalej w Australii rozwijać. Miłość do niej przywożą ze sobą przecież imigranci, krajowa liga rozbudowuje się (w roku 2010 dołącza nowa drużyna z Melbourne: Hearts, a w 2011 drugi zespół z Sydney), powstają nowe stadiony, jak najnowsze cudo architektury w Melbourne: Prostokątny Stadion (stadiony do footy są owalne).

Wszystko to z nadzieją na zdobycie organizacji Mundialu w Australii w 2018 lub 2022 roku. Czego Australii szczerze życzę: jest do tego przygotowana jak mało kto.

PS

Wiadomość z ostatniej chwili: porażka Socceroos została dzisiaj przyćmiona przez rezygnację premiera Australii Kevina Rudda i zastąpienie go przez pierwszą kobietę na tym stanowisku: Julię Gillard. A wszystko dzięki czemu? Oczywiście dzięki budowaniu aury w Polsce…

A zespół footy, Western Bulldogs, będzie miał nowego napastnika

8 Komentarzy

  1. 4/12/2010    

    @wierni kibica: dziękuję za uwagę, przyjmuję do wiadomości i poprawiam. Liga NSL zbankrutowała z powodu zbyt małego zainteresowania kibiców, którzy woleli jednak AFL i NRL. Proszę mnie poprawić jeśli się mylę.
    Przepraszam jeżeli moje gorzkie słowa dotyczące poziomu A-League kogoś dotknęły, ale to co ja widziałem na meczach to była straszna kopanina, na poziomie może zbliżonym do polskiej Ekstraklasy ;).

    Przy okazji powyższego komentarza przesyłam pozdrowienia dla Owena (męża Asi). Jeśli to czyta to pewnie wie dlaczego.

  2. SOUTH MELBOURNE FC SOUTH MELBOURNE FC
    4/12/2010    

    PAN PISAŁ

    „Ogólnokrajowa liga piłkarska (A-League) rozpoczęła rozgrywki dopiero w 2005 roku (wcześniej istniały tylko ligi stanowe)”

    TO NIE PRAWDA!! PROSZĘ DOWIEDZ SIĘ FAKTY PRZED PUBLIKOWANIE SWOJE POSTY!

    NSL (National Soccer League) zaczynał w 1977 i trwał do 2004, bez taki wielki budżet jak A-League teraz ma, i beż kasę nie ma kibiców, tak jest w Australii. NSL i klubie z NSLu wychowały talenty jako Mark Viduka, Brett Emerton, Harry Kewell (ale tylko grał w juniorzy), Mark Schwarzer, Paul Trimboli, Mark Bosnich, Josip Simunic, Tim Cahill (także grał tylko jako junior). Legendarny Ferenc Puskas był trener South Melbourne w 1991 kiedy South Melbourne zdobył Mistrzostwa Australia.

    PROSZĘ ZMIEŃ TEN KŁAMSTWO ŻE PRZED 2005 ROK NIE ISTNIAŁ LIGA NARODOWY W AUSTRALII!

    DZIĘKUJĘ I POZDRAWIAM

    WIERNI KIBICA SOUTH MELBOURNE FC (CZTERY KROTNY MISTRZEM AUSTRALII)

  3. 28/06/2010    

    Akurat mecz Anglików z Niemcami obejrzałem, mimo środka nocy. Niesmak jest ogromny, bo w tym przypadku to nawet zapis wideo nie był konieczny, dokładnie wszyscy widzieli bramkę, cała ławka angielska uniosła ręce w geście triumfu, tylko jeden jedyny sędzia nie widział. Powiem krótko: żenada. To mógł być całkiem inny mecz od stanu 2:2…

  4. M. M.
    28/06/2010    

    I już mamy jak na zawołanie dwa nowe, jakże jaskrawe przykłady z aktualnych MŚ na bezsens obecnego systemu sędziowania: Anglia-Niemcy i Argentyna-Meksyk. I komu służy takie trwanie przy tym omylnym systemie? Dlaczego nie chcą dopuścić tej videokontroli-bo „futbol straci swą magię”? Ależ bezsens…

  5. 25/06/2010    

    @M: w tym ostatnim punkcie masz oczywiście wielką rację, po każdych mistrzostwach zostaje jakiś tam niesmak po głupiej decyzji arbitra. Na pewno to nie pomaga popularności piłki, bo dla Ozich sport to jest tylko (i aż) sport i ma być grany fair, a nazwiska sędziego nikt nie chce znać.

  6. M. M.
    25/06/2010    

    Po pierwsze, to należy przede wszystkim pogratulować Australii samej obecności na MŚ. U nas z samego tego powodu media wpadłyby w histerię, od której odechciałoby się nam tych mistrzostw. Po drugie to pomijając tą wpadkę, z wcale nie za silnymi Niemcami, to wstydu w występach Australii nie było. Po trzecie, może na niewielką popularność soccera w Australii i USA ma wpływ i to, że te uporządkowane i pragmatyczne narody nie rozumieją, jak tak może być, że jeden człowiek może swoją autorytarną decyzją zniweczyć cały trud włożony w mecz i tym samym decydować o jego wyniku.
    Pozdrawiam!

  7. Przemek Przemek
    24/06/2010    

    Masz rację, cudów nie należy się spodziewać. Do popularności footy soccer nie dojdzie zbyt szybko.
    Ale prawdą jest, że Australia wypada ostatnio lepiej niż Polska. Z drugiej strony nie jest to specjalnie trudne. Niestety.

  8. adm adm
    24/06/2010    

    Mimo iż mam nadzieję, że wygracie w wyścigu po organizację World Cup-u to tak się zastanawiam czy by to coś zmieniło w popularności soccera w Waszym kraju!?

    Amerykanie byli gospodarzami przed około piętnastu laty i dalej u nich to wszystko „raczkuje”. Sądzę, że potrzeba jakichś spektakularnych sukcesów ku temu, aby w Australii zaczęli patrzeć w stronę właściwego futbolu z większym zainteresowaniem. To tak jak w PL ze skokami narciarskimi. Jeszcze nie tak dawno, nim nastał boom sukcesów, mało kto wiedział „z czym to się je”.

    BTW: Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, ale paradoksalnie to są kolejne mistrzostwa w których wypadacie znacznie lepiej niż PL.

Dodaj komentarz: