Antypody.info
Australia, Melbourne: Blog Moniki i Przemka

Prawo czyli Lewo. Wielka reforma zasad emigracji do Australii

Pisząc tego bloga staram się przedstawiać Australię tak jak ja ją widzę: ani czarno ani różowo. Przeważają pewnie jasne kolory, bo lubię ten kraj i podoba mi się życie tutaj. Wczoraj jednak wydarzyła się rzecz, która mocno zachwiała moją dobrą opinią nt. Australii.

Wczoraj Minister Imigracji ogłosił wielką reformę zasad. Reforma jak reforma, nie za bardzo jeszcze wiadomo o co chodzi. Podstawą wciąż będzie Imigracja Wykwalifikowana (skilled migration). Zasygnalizowano likwidację od połowy roku list MODL i CSL i wprowadzenie nowej mocno skróconej listy SOL (listy zawodów „chcianych” w Australii). Szczegóły nowej listy nie są jeszcze znane, powiedziano jedynie, że zniknąć mają zawody rzemieślnicze typu fryzjer czy kucharz, a większe szanse mają dostać wysoko wykwalifikowani specjaliści (inżynierowie, lekarze itp.).

Wśród tysięcy zagranicznych studentów w Australii panuje totalna panika. Ja nie wiem jak sektor edukacyjny przetrwa to trzęsienie ziemi, a proszę pamiętać, że edukacja to jeden z najważniejszych towarów eksportowych w Australii. Z samych Polaków studiujących na antypodach żyje(ło?) co najmniej kilka polskich lub polonijnych firm…

Minister stwierdził, że nic się wielkiego przecież nie dzieje, a zagraniczni studenci powinni przyjeżdżać do Australii po naukę, a nie po stały pobyt. Ja sobie myślę, że rezultatem całego zamieszania, oprócz upadku szkół, będzie mniejszy procent kolorowych imigrantów niż dotychczas i wcale nie stanie się to przypadkiem.

Mam gdzieś polityczną poprawność i nie to mnie zbulwersowało.

Niejako przy okazji zasygnalizowano, że ok. 20 tys. całkiem poprawnie złożonych podań o emigrację, podań od osób, które na ich rozpatrzenie czekają już od ponad 2 lat, zostanie zwyczajnie anulowanych!!! Zwrócone zostaną koszta samej aplikacji, ale nie cała reszta kosztów (wyciągi, tłumacze, notariusze), że o stresie i przetrąconych planach nie wspomnę. Nas to już nie dotyczy, ale pamiętam dobrze czas sprzed uzyskania wizy, więc rozumiem co czują teraz kopnięci w dupę.

Po Australijczykach ta informacja spłynęła jak po kaczkach, większość się cieszy, że imigracji będzie mniej (chociaż wcale nie będzie).

Ja się za to zastanawiam, co rządowi szkodziło przyjąć te 20 tys. ludzi? To ułamek rocznej migracji przecież, w dodatku nie żadnych azylantów, tylko osób wykwalifikowanych. To naprawdę nikomu nie przeszkadza, że ludzi się kopnie jak psa-przybłędę (gorzej, bo psa to oni akurat kopnąć nie pozwolą)? Nikogo to nie obchodzi, bo to przecież jakaś dzicz z krajów gdzie żyją smoki? Olewamy ich, bo i tak nam nigdy nie zaszkodzą, bo przecież głosować w Australii już nie będą?

Ciśnie mi się kilka gorzkich słów na temat rządzącej lewicowej Partii Pracy, ale na razie przemilczę.

Dochodzę do wniosku, że bardzo mało nauczyła się Australia w ciągu 200 lat swojej historii. Wstyd mi dzisiaj za ten kraj i zastanawiam się, czy warto było zamieniać jedną dzicz prawną (polską) na kolejną (australijską).

PS

Wciąż prosimy o głosy w konkursie na Blogera Roku. Link w prawym górnym rogu strony oraz tutaj.

8 Komentarzy

1 Ping/Trackback

  1. mon8i mon8i
    4/05/2013    

    no to stały pobyt jest tylko bajką ? ja chce tam mieszkać na stałe a nie na pare lat 🙁

  2. […] pisałem o tym, że zmieniane będą zasady emigracji wykwalifikowanej do Australii. Po ciężkich bólach i z […]

  3. barbaracinek barbaracinek
    22/02/2013    

    Hi Adam , masz racje staly pobyt to bajka ale musisz byc cwany i silny na umysle haha bo na wariackich papierach nic nie zalatwisz poniewaz odpowiedni departament wykonczy psychicznie i finansowo i w koncu wyjedziesz z nie smakiem.Pozdrawiam

  4. 28/01/2011    

    Mowcie co chcecie, AU jest bardzo fajnym krajem. Jak ma sie wize stalego pobytu to bajka.

    • Matti Matti
      14/03/2014    

      Dokladnie , Adam. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Inna jest opinia o Australii ludzi ktorym z roznych wzgledow nie wyszlo ( brak znajomosci jezyka ograniczajacy wybor pracy, brak legalnego pobytu), i tych ktorzy sa tutaj legalnie, na pobycie czy maja obywatelstwo.
      Jestem tu 10 lat. Przylecialem na Spose Visa i od poczatku mialem ( jak kazdy) olbrzymia pomoc panstwa. Poczawszy od lekcji darmowychy angielskiego ( ja akurat tego nie potrzebowalem), oplaceniu kursow pozwalajacych zmienic lub zdobyc nowe kwalifikacje, specjalne agencje pomagajace znalezc ta pierwsza praca.
      Jedna z moich znajomych ktora jest tu legalnie 8 lat zapisala sie na kurs i ku jej zdziwieniu po tylu latach nadal przyslugiwal jej bezplatny kurs dla immigrants.
      Australia chyba nie bez powowodu po raz trzeci z rzedu wygrywa w miedzynarodowym rankingu krajow najlepszych do zycia.
      Jest takie stare powiedzenie:
      Do emigracji trzeba sie urodzic.
      Wielu nie wytrzymuje innosci Australii, klimatu, mieszkania w kraju ktorego jezyka i tradycji sie nie zna i nie rozumie.
      Wielu osobom nie udaje sie znalezc tego swojego miejsca i wraca do Polski.
      Pozdrawiam z Melbourne.

  5. 18/03/2010    

    jeśli komuś przeznaczone to i tak tam wyjedzie, mam nadzieję że mi i mojemu mężusiowi się uda, narazie na liście mining jest.zobaczymy

  6. 10/02/2010    

    @And: jakby mnie potraktowano tak jak śmiecia to bym już więcej nie marzył o Australii, znam lepsze cele życiowe.

  7. And And
    9/02/2010    

    Bardzo interesująca informacja.

    Jako, że kryzys spowodował spustoszenie na rynkach pracy (przynajmniej w Europie?!), to trzeba dostosować się (ewoluować) do nowych warunków.

    Swoją drogą, jeżeli komuś bardzo zależy i przy tym jego celem życiowym jest mieszkać w Australii, to powinno mu się udać – niezależnie od okoliczności.

  1. Zawody poszukiwane w Australii | Australia, Melbourne. Dobre miejsce na wioskę on 14/03/2013 at 12:39

Dodaj komentarz: