Pewnie już macie dosyć tych relacji z podróży, a ja dotarłem w niej dopiero do półmetka. Jak teraz patrzę ponownie na te zdjęcia to muszę stwierdzić, że Wyspa Kangura jest cudowna. W związku z czym będę dalej zamęczał czytelników (o ile jeszcze jacyś są) fotorelacjami.
Trzeci dzień pobytu na wyspie zaczęliśmy, jakże by inaczej, od plażowania. Tym razem celem była sama Vivonne Bay (na południowym wybrzeżu wyspy, 60km od Kingscote), reklamująca się jako „najlepsza plaża w Australii„. W związku z tą reklamą spodziewaliśmy się siódmego cudu świata, a tymczasem plaża okazała się sympatyczna, ale bez wielkiego szału. Trzeba jednak przyznać, że woda jest krystalicznie czysta, fale były znośnej wielkości, więc dało się wykąpać. Dodatkowo plaża jest bardzo długa.
Wylądowaliśmy gdzieś w środku długości zatoki i dopiero podczas spaceru wzdłuż plaży odkryłem kapitalne estuarium rzeki Harriet River.
Warto wspomnieć, że w Vivonne Bay znajduje się jeden z nielicznych sklepów w tej części wyspy. Można kupić tutaj pieczywo (mrożone) oraz uzupełnić braki paliwa w samochodzie. Ceny z kosmosu.
Niedaleko rzeczki Harriet River mieści się niewielki kemping, z publicznie dostępnymi toaletami, placem zabaw oraz małą wiatą za stolikami. Tę ostatnią wykorzystaliśmy w celu spożycia lunchu, po którym pojechaliśmy na następne „foki”, tym razem w Seal Bay. Również te foki po bliższym przyjrzeniu się okazały się być uchatkami, a nie fokami. Australijczycy mówią na nie „sea lions” (lwy morskie), a po polsku to tylko „uchatki australijskie”. Zupełnie inny gatunek niż opisywane w poprzedniej notce kotiki nowozelandzkie.
Po wykupieniu odpowiedniej wycieczki z przewodnikiem, można podjeść dość blisko do uchatek:
Zwierzęta są chyba przyzwyczajone do ludzi, bo niewiele sobie robiły z naszej obecności.
Ostatni punkt tego dnia to wizyta na Małej Saharze (Little Sahara), niedaleko Seal Bay. Tak naprawdę to obszar wysokich piaszczystych wydm, trochę przypominający Słowiński Park Narodowy koło Łeby.
Wdrapać się na szczy nie było wcale łatwo
Próbowaliśmy „zjeżdżać” z góry na widocznej na zdjęciu desce do pływania. Rezultaty były mizerne.
2 odpowiedzi na “Wyspa Kangura (3). Vivonne Bay, uchatki i Mała Sahara”
Sa sa czytelnicy… :))
pozdroofka z Krakowa!
Aga&Arek
Wlasnie za takie opisy uwielbiam Wasza strone.
Tak trzymac.
Karol