Antypody.info
Australia, Melbourne: Blog Moniki i Przemka

Jak mieszkają Australijczycy?

Australijski sen: dom na przedmieściach, minimum 3 sypialnie i ogród z miejscem do urządzenia barbecue. Tradycyjny australijski sen spełniony być powinien na działce wielkości ćwierć akra (ok. 1000 m2). Czy ten sen ma dzisiaj odbicie w rzeczywistości? Moim zdaniem więcej niż mogłoby się wydawać.

Australijczycy mieszkają bowiem w domach. Ktoś mógłby zapytać: Skąd w takim razie te zdjęcia australijskich miast z wysokimi wieżowcami?
Tak wygląda tylko ścisłe centrum miasta. W każdym australijskim mieście, nawet w Sydney czy Melbourne już kilka kilometrów za centrum zaczynają się osiedla domków jednorodzinnych i ciągną kilometrami. Tym sposobem miasta rozrastają się do ogromnych (powierzchniowo) rozmiarów i odległość od jednej „rogatki” do drugiej może nawet przekraczać 100 km.

Przedmieścia

Przedmieście (ang. suburb) jest podstawową jednostką podziału terytorialnego kraju (choć nie ma nic wspólnego z lokalnym samorządem). W adresach zamieszkania nie wpisuje się bowiem ani nazwy miasta, ani nazwy jednostki samorządowej ale właśnie przedmieście/dzielnicę. Jeżeli w Melbourne ktoś zadaje ci pytanie: gdzie mieszkasz? to chodzi mu o przedmieście właśnie.

Sama nazwa ulicy nie jest żadnym wyznacznikiem adresu w Australii. Ulice o tej samej nazwie mogą znajdować się w wielu różnych dzielnicach tego samego miasta. Dodatkowo trzeba pamiętać również, że ważny jest rodzaj ulicy (street, road, avenue, court, lane i jeszcze parę innych), jako że w jednej dzielnicy możemy spotkać różne ulice o tej samej nazwie własnej ale innym przyrostku (np. Flinders Street oraz Flinders Lane)

Działki budowlane położone blisko centrów miast już dość dawno zatraciły ideał „australijskiego snu”. Już dzielnice wytyczane kilkadziesiąt lat temu mają pełnowymiarowe działki wielkości ledwie 600-700 m2.

Poniżej kilka zdjęć typowych australijskich technologii budowy domów:

Technologie budowy

Podwójna cegła

Tradycyjna technologia przywieziona przez europejskich kolonistów, świetnie nam znana z Polski. Większość starych domów w wewnętrznych dzielnicach miast zbudowana jest z podwójnej cegły. Ceny tych nieruchomości są obecnie częściej 7 niż 6-cyfrowe.

W Australii Zachodniej jest to do dzisiaj dominujący typ zabudowy, w innych stanach technologia ta jest obecnie marginalna.

dom10-stary

Brick veneer

Technologia oparta na drewnianym szkielecie domu, obudowanym pojedynczym murem z cegły. Konstrukcja dachu nie opiera się na murze, ale na szkielecie. W przypadku wysokich piętrowych domów stosuje się czasami dodatkowe wzmocnienia szkieletu metalowymi słupkami.

Technologia za została wymyślona i rozwinięta w stanie Wiktoria w Australii i stąd rozprzestrzeniła się na resztę kraju i poza Australię. Zaletą domu „brick veneer” jest oczywiście niższy koszt budowy. Największa wada to niestety kiepska izolacja termiczna, mniejsza trwałość oraz większa podatność na działanie szkodników, szczególnie termitów.

Większość obecnie budowanych domów to właśnie „brick veneer”.

dom04

Weatherboard

Dom o konstrukcji drewnianej, w którym zamiast zewnętrznego muru zastosowane drewniane panele. Drewniane domy zyskały większą popularność na północy kraju, szczególnie w stanie Queensland.

Istnieje również szereg technologii pochodnych od „weatherboard”, gdzie zewnętrzna warstwa drewniana zastępowana jest różnego rodzaju panelami lub styropianem pokrytym tynkiem.

dom03-weatherboard
dom „weatherboard”, Oakleigh, Wiktoria

Betonowiec

W latach 50-tych XX w. powstało szereg dzielnic zabudowanych domkami z gotowych betonowych elementów, produkowanych w fabrykach domów. Był to sposób na tanią budowę domów przeznaczonych głównie pod mieszkania komunalne (ang. comission houses). Paradoksalnie te tanie betonowe domki okazały się być konstrukcjami trwalszymi niż inne, jednak z powodu faktu, że domy te są stosunkowo małe (poniżej 100m2 powierzchni) oraz kojarzą się z budownictwem komunalnym są stopniowo wyburzane i zastępowane głównie tradycyjnymi domkami „brick veneer”.

dom01-beton

dom z płyt betonowych, Ashwood, Wiktoria

Dom z widokiem na morze

Szczególną estymą cieszą się w Australii nieruchomości położone nad morzem (ang. waterfront). Jest to rodzaj całkowitego spełnienia australijskiego marzenia: posiadać dom, którego salon kończy się tarasem z widokiem na morze. Takich domów w Australii, która ma rozwiniętą i niesłychanie długą linię brzegową są oczywiście setki tysięcy, ale we wszystkich miastach te właśnie nieruchomości zaliczane są do najdroższych.

dom07-brighton

dom z widokiem na zatokę Port Phillip, Brighton, Wiktoria

Units

Rozrost miast powoduje naturalne tendencje do wzrostu cen działek położonych względnie blisko centrów miast. Naturalne staje się również, że dotychczasowe działki dzielone są na mniejsze i oto zamiast dużego domu z jeszcze większym ogrodem pojawiają się domki typu „townhouse”, z dużo mniejszym kawałkiem ogródka. Na rynku tego typu nieruchomości funkcjonują już nie jako dom („house”), ale jako mieszkanie („unit”).

Terrace houses

Domki typu „terrace house” (zabudowa zapożyczona z Anglii) są najbardziej charakterystyczne dla wewnętrznych dzielnic Melbourne oraz Sydney i powstały głównie w 2-giej połowie XIX wieku na fali szybkiej rozbudowy miast w czasie gorączki złota. W innych australijskich miastach jest ich mniej, a w Brisbane nie występują wcale, gdyż władze stanu Queensland obawiając się tworzenia slumsów na terenie miasta ograniczyły minimalną szerokość parceli do 10m.

dom08-terrace2
parterowe „terrace houses”, Prahran, Wiktoria

Najbliższym polskim odpowiednikiem „terrace house” byłby chyba „szeregowiec”.

Terrace houses, pierwotnie budowane jaka tanie domki dla klasy robotniczej, dzisiaj osiągają  – z racji swojego położenia w pobliżu centrum – wysokie ceny. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu masowo burzone ustępowały miejsca blokom mieszkalnym, dzisiaj są najczęściej objęte ochroną jako zabytki.

dom06-terrace1
terrace houses, South Melbourne, Wiktoria

Queenslander

Typowy dla stanu Queensland duży drewniany dom zbudowany na palach. Taka konstrukcja ma zapewnić lepszą wentylację oraz zabezpieczenie przed zalaniem domu w razie powodzi.

Apartments

Coś co po polsku nazywamy po prostu „bloki mieszkalne” w Australii nazywane jest szumnie „apartment blocks”, ale w gruncie rzeczy oznacza to samo. Nie jest ich w Australii specjalnie wiele. Wysokie wieżowce z apartamentami w zasadzie ograniczają się do centrów miast i dzielnic bezpośrednio do nich przylegających (np. najwyższe budynki Australii: Eureka Tower w Melbourne oraz Q1 w Gold Coast są apartamentowcami), natomiast więcej jest bloków 1-3 piętrowych, głównie w dzielnicach „wewnętrznych” (do ok. 20 km od centrum w Melbourne, w Sydney nieco dalej).

Art Deco Melbourne
blok w stylu „art deco”, Middle Park, Wiktoria

Temu typowi zabudowy, jakkolwiek absolutnie sprzecznemu z „australijskim stylem życia” wróżona jest świetlana przyszłość i już dzisiaj bardzo wiele osób, szczególnie par typu DINK (double income no kids – dwie pensje i bez dzieci) wybiera takie właśnie mieszkania, gdyż zwykle zlokalizowane są „blisko miejsca akcji” (czytaj: nie trzeba jechać pół godziny samochodem do najbliższego pubu).

dom12-stare_bloki
bloki w Middle Park, Wiktoria

dom11-stkildard
apartamentowce na St Kilda Road, Melbourne, Wiktoria

dom02-eureka
apartamentowiec Eureka Tower (297m), Southbank, Wiktoria

Commision blocks

Pod tą nazwą kryją się bloki mieszkalne jakby żywcem wyjęte z najgłębszego komunizmu i przeniesione na antypody. Są niestety bardzo widoczne w panoramie miasta i z jakichś dziwnych powodów budowane we względnie drogich dzielnicach (nieodległych od centrum). Są to mieszkania socjalne dla najuboższych, w dużej części tych, którym pracować się nie chce, albo zwyczajnie nie opłaca.

dom05-block
blok mieszkań komunalnych, South Melbourne, Wiktoria

Zapraszam do obejrzenia kilku fotoreportaży z australijskich przedmieść:

5 Komentarzy

  1. 27/04/2010    

    Olek, moim zdaniem nasze problemy z numeracją ulic wynikają głównie z niezrozumienia tutejszych zasad. Tutaj króluje nazwa dzielnicy i jeśli tej użyjesz poprawnie razem z numerem i ulicą to na pewno się nie pomylisz, ani ty, ani twój GPS.

    • Marki radzymin oszalały Jaśiu Marki radzymin oszalały Jaśiu
      1/12/2016    

      Tu Przemek niedługo mnie tam zobaczysz nie ja się nigdy nie mylę ja się wstydzę że całe życie pracowałem i gówno mam mieszkanie socjalne od ops Marki lizingi kamery i owca do skazania potrzebna na jakieś 20 lat bo k***a mieszkanie potrzebują spierdalam stąd bo ten kraj niewolników szuka wstyd zarabia człowiek pieniądze lokaty zakłada na te państwo a i tak jestem okradany na wszystko nie mam nawet jeszcze drugiej połowy na bilet w jedną stronę szukam nie długo jestem Pozdrawiam Przemek

  2. Olek Olek
    26/04/2010    

    A ja myślałem, że tylko u nas w Polsce są głupie i nieintuicyjne numeracje ulic. A jak działa tam w taki razie nawigacja GPS w samochodzie ?

    pozdrawiam Olek

  3. 22/12/2009    

    Masz haromie sluszność. Przy czym jednak nie każda ulica zaczyna numerację w nowej dzielnicy od nowa. Świetny przykład to Princes Hwy w Melbourne. Numeracja długo leci narastająco, aż do Dandenongu. Dalej się jednak zeruje i w okolicach Hallam zaczyna od początku. Żeby było jeszcze trudniej to ta ulica ma dwie nazwy, druga to Dandenong Road.

  4. 22/12/2009    

    W przypadku nazw i numeracji ulic czesto zdarza sie, ze ulica biegnie pod ta sama nazwa przez 2 dzielnice. Wtedy mamy dwa zestawy numerow, gdyz po przekroczeniu granicy numeracja sie „zeruje”. W Melbourne sytuacja taka wystepuje w przypadku Chapel St., Sydney Rd. i wielu innych. Zdarzylo mi sie umowic na Sydney Rd. i podczas gdy ja czekalem pod numerem XYZ. druga osoba denerwowala sie pod tym samym numerem 3 km dalej.

    pozdrawiam z tropikow

Dodaj komentarz: