Orla Perć – Tatry – studenckie wspomnienia

W czasie ostatniego pobytu w Polsce jedyne co trochę żałowałam to to, że nie udałam się do mojego ulubionego Krakowa i Tatr. Dzisiaj przeczytałam artykuł o Orlej Perci i wspomnienia odżyły….

http://przewodnik.onet.pl/38,1660,1575575,0,1,artykul.html

Na Orlą Perć wybrałam się chyba na czwartym roku studiów w czasie wakacyjnego stażu w Krakowie. Mając za sobą szkolną wycieczkę po dolinkach tatrzańskich oraz jednodniową wyprawę na Giewont, można śmiało powiedzieć, że z punktu widzenia doświadczenia tatrzańskiego byłam zielona. Na usprawiedliwienie, nie wybrałam się na niego sama, ale z bardziej doświadczonym w Tatrach studentem.  Szlak na Orlą Perć przerósł mnie wtedy.

Pamiętam jak nad jednym przejściu utknęłam na ścianie- przejściu skalnym, nie mogąc oprzeć na drugiej stronie głazu, mając kilku metrową przepaść pod sobą, a pod stopami tylko skałę na pół buta. Trzymając się łańcucha za nic nie mogłam znaleźć skalnej półki z drugiej strony łańcucha… Kilka minut namawiania i kilka prób rozciągania nóg i się udało.  W drodze powrotnej okazało się, że nie zauważyliśmy zejścia krótszą trasą jako, że zboczyliśmy troszkę  ze szlaku. Na szczęście szybko zauważyliśmy brak znaków na kamieniach i zawróciliśmy. Okazało się, że musimy iść dłuższym szlakiem by zejść do schroniska. Pamiętam, że naszły wtedy chmury na góry i czułam się w jak niebie mając widoczność tylko na kilka metrów. W czasie zejścia do schroniska siąpił deszcz, a ja byłam wykończona. Nocleg był na dole przy zajezdni autobusowej (okol 2 h od schroniska), droga przez las na dół pomimo, że bezpieczniejsza wydawała mi się ogromnie długa i męcząca zwłaszcza, że grzmiało a ja co tu ukrywać boję się burzy. Pamiętam, że byłam Bogu wdzięczna, że wróciłam cała i zdrowa z tej wyprawy, także pomimo ogromnego zmęczenia całkiem rankiem (bo chyba o 7) udałam się do kapliczki górskiej na mszę.

Po tych latach nadal mam w pamięci niesamowite widoki, zmęczenie i radość z dotarcia do hotelu szczęśliwie.

Czy żałuję? Chyba nie, wiedząc że udało mi się szczęśliwie wrócić.

Czy odważyłabym się jeszcze raz? Nie, wiedząc jakie to było trudne wiedząc, że mam rodzinę teraz.

3 Replies on “Orla Perć – Tatry – studenckie wspomnienia

  1. A ja nie przeszedłem jeszcze Orlej Perci, to jest dobry powód żeby jeszcze tam wrócić. Raz już byłem blisko, ale w czerwcowy dzień kiedy mieliśmy z rana ruszać na szlak spadło 20cm świeżego śniegu i z Orlej były nici.

  2. zgadza sie 🙂 one nie sa tylko wazne jak sie jest daleko.
    To takie tworzenie wlasnej „historii” po troszku, sprawy umykaja czesto jesli ich sie nie zapisze

Dodaj komentarz: