Kategorie
Inne

Dlaczego nie jesteśmy cynikami?

1 września, 70 lat od wybuchu wojny. Dla Australii wielka wojna to była pierwsza światowa, chociaż to w drugiej dopiero prawdziwy strach zajrzał im w oczy (i patrzył z ukosa), a tyłki uratowali im Amerykanie wygrywając bitwę na Morzu Koralowym. Australii wojna praktycznie nie dotknęła, przenieśmy się więc myślami do Polski. Dwa cytaty z dzisiaj.

[…] Rosja i Polska były sojusznikami w tej sprawiedliwej bitwie. Wspólnym obowiązkiem moralnym dziś żyjących jest pochylić głowę przed poległymi, przed męstwem i odwagą żołnierzy różnych krajów, którzy walczyli i zmiażdżyli faszyzm.[…]

premier Rosji, Władimir Putin w liście do Polaków

Wiemy i żałujemy, że w 1939 roku sojusznicy Polski nie byli w stanie udzielić jej zbrojnego wsparcia.

minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii David Miliband

Lata mijają i nic się nie zmienia. Wsłuchujemy się w te wypowiedzi obcych polityków, jakby czekając czy któryś z Brytyjczyków w końcu powie:

„Byliśmy cynikami i dodatkowo tchórzami. Liczyliśmy, że Hitler połknie sobie Polskę, a potem połamie zęby na Stalinie, a my sobie spokojnie przeczekamy na boku. Gdybyśmy 3 września 1939 r. znali przyszłość to napadlibyśmy na łobuza wszystkimi siłami i wspólnie z Polską i Francją udałoby się go pokonać i być może ocalić życie setek milionów ludzi. Tymczasem okazało się, że Hitler miał w bolszewikach lepszych sojuszników niż Polacy w nas.”

A rosyjski premier powinien przyznać:

„Stalin nie był żadnym wielkim przywódcą Rosji, tylko masowym mordercą. Miał na sumieniu więcej Rosjan niż Polaków i mamy równie dużo powodów co Wy, aby nie honorować w żaden sposób zbrodniarza.”

Tego oczywiście nie usłyszymy, bo przywódcy tych krajów będą zawsze grali na własną korzyść, kłamiąc bez mrugnięcia okiem. Cynizm to cecha, która moim zdaniem przydaje się bardzo w polityce. I bardzo mi się wydaje, że polskim politykom od bardzo dawna tej cechy brak: umiejętności wykorzystania sytuacji bez skrupułów na własną korzyść.

Może więc chociaż popatrzmy na naszą historię bez emocji, pozbądźmy się skrupułów (mamy do tego prawo jak mało kto) i przyznajmy dzisiaj sami sobie, że:

1. Nie warto było stawać w 1939 r. na drodze Hitlerowi. Nie byliśmy przygotowani do samotnej walki i lepiej dla kraju było dać zbudować tę eksterytorialną autostradę do Prus Wschodnich i pójść z Hitlerem na bolszewików (a najlepiej pozwolić mu samemu pójść), którzy okazali się gorszymi wrogami niż Niemcy, niż bez sensu zginąć. W najgorszym wypadku nazwano by nas współwinnymi holokaustu (co i tak ma dzisiaj miejsce mimo naszej bohaterskiej postawy). Węgrzy tak właśnie zrobili i nikt im dzisiaj za to nie robi wyrzutów.

2. Nie warto było się wykrwawiać pod Monte Cassino w tym samym czasie, gdy „sojusznicy” wysyłali Stalinowi transporty do Murmańska. Transporty, które miały przyczynić się w niemałym stopniu do wpadnięcia Polski w strefę wpływów Rosji Sowieckiej. Trzeba było być cynikami i nie marnować cennej polskiej krwi w czasie, gdy alianci robili wszystko żeby ocalić jak najwięcej swojej, a nas dawno spisali na straty (tu mi się przypomina mowa Lorda Farquaada ze „Shreka” nt. gotowości do poniesienia ofiar).

3. Dowódców AK, odpowiedzialnych za wywołanie powstania w Warszawie, należało postawić przez sądem wojennym za nieudolność i doprowadzenie zniszczenia stolicy i śmierci większej liczby ludzi niż zginęło w Japonii od bomby atomowej.

4. Nie chodzi o to żeby zginąć za Ojczyznę, tylko żeby jak najwięcej wrogów zginęło za swoją.

21 odpowiedzi na “Dlaczego nie jesteśmy cynikami?”

Lotar, po głos tubylców zajrzyj na blog „Phar Lapa” z naszych linków. Myślę, że on tam niemal wyczerpał temat. Dla Australii wojna w Polsce jest abstrakcją, tutaj 2 wojna światowa kojarzy się z wojną na Pacyfiku, walkami na Kokoda Track, bomdardowaniem Darwin i japońską łodzią podwodną w Port Jackson.

Taaaak „gdybanie”, bardzo… Polskie. Cztery lata w Australi a historia nawet po 70 latach boli jak diabli. Szczególnie jak widzi się wszechobecną tolerancję, „wielkich i wpływowych” dla naginania historii do własnych potrzeb.
Jednego mi tu bardzo brakuje z okazji 70-lecia wybuchu II WW. A mianowicie glosu tubylców, bo przecież to blog z Australi.
Jak dziś Ozi patrzą na wydarzenia z przed 70-u lat? I jakie są ich opinie na to wszystko, ze swej „oddolnej” perspektywy?

Co z tego??

Trzeba wyciagnac wnioski i przygotowac sie na przyszlosc, bo historia lubi sie powtarzac.

Ciekawy felieton, ale to tylko gdybania ciag dalszy. I to gdybania z dystansu 70 lat.
Gdyby Napoleon sluchal rad dzisiejszego gimnazjalisty to z palcem w nosie wygralby pod Waterloo. Losy Europy i swiata potoczylyby sie zupelnie inaczej.
Pytanie tylko – i co z tego?

@Przemek
O tym o co się troszczyli przywódcy dobrze opowiada seria na Discovery władcy wojny (na ile dobrze pamiętam tytuł) i tam podawane jako źródła notatki współrpacowników Churchilla. Hitler zagrażał Indiom, a Imperium Brytyjkie nie chciało rezygnować ze swoich kolonii. co do listu Putina, pada tam takie stwierdzenie „Bez żadnych wątpliwości można z pełnym uzasadnieniem potępić pakt Mołotow-Ribbentrop „, z podreśleniem że z Hitlerem podpisywali i inni porozumienia. Stalin „dostał” Polskę m.in. właśnie za walki na wchodzie, o co zabiegał Roosevelt. Coś za coś, zwykła wymiana.
A co do nie stawiania oporu niemcom hitlerowskim, proponuję przestudiować plan Hitlera unicystwienia słowian, w tym 85% Polaków i pozostawienia pozostałej części tylko i wyłącznie w celu siły fizycznej.

„Dyktator” Piłsudski byl wzorem dla Hitlera w tworzeniu swojego totalitaryzmu( nie mowie tu o Pilsudkim w zlym tonie – dla mnie to WIelki Czlowiek). To Pilsudski jako pierwszy w Europie tworzyl obozy koncentracyjne(internowania) dla swoich wrogow politycznych. Z pewnoscia gdyby zyl Pilsudski sprawy mogly potoczyc sie inaczej ale po jego smierci Polska stala sie slaba i zapatrzona w tzw,sojusznikow. Amen

@Biszop: no to ustalilismy przynajmniej, ze gdybysmy jednak sie sqrwili to bylibysmy przynajmniej w dobrym towarzystwie.

@Darek: Churchill sie martwil o Londyn, a nie o Indie. A i Stalin mial inne problemy niz indyjskie. W zasadzie sie zgadzam z reszta Twojej wypowiedzi, oprocz moze ostatniego zdania. Przeczytaj sobie zlinkowany w notce artykul Putina. Sterta klamstw okraszona rodzynkiem o pakcie Ribbentropp-Mołotow, zebysmy sie cieszyli z kroku naprzód.

Z pewnością po latach łatwo jest decydować, czy AK postąpiło właściwie czy też nie. Nie było nas tam, w tej atmosferze. Innych wypowiedzi przywódców wielkiej Brytanii i Rosji też nie trzeba oczekiwać, lecz najwyraźniej liczymy, że świat broni słabych. Wielka Brytania, a już na pewno jej premier dba o interesy tego kraju, a wtedy trzeba było zapewnić bezpieczeństwo Brytyjskiego Imperium. Gwarancje bezpieczeństwa Indiom mógł dać Stalin, nie Polska. Amerykanie widzieli w Stalinie partnera na przyszłość jaki by nie był. Dziwią mnie jeszcze wypowiedzi o tchórzostwie anglików, bo i dlaczego mieli bronić Polski, jaki mieli w tym interes?
Do tego nikt w Rosji, w tym Putin nie uważa Stalina za wielkiego przywódcę ZSSR (nie Rosji) i to miano mu odebrał tuż po śmierci jeszcze Chruszczow.

Mnie sie wydaje, ze za bardzo patrzysz „polskocentrycznie”. Dla Niemiec Polska byla istotna tylko o tyle, ze byla „po drodze”, nie byla celem samym w sobie. Glownym wrogiem byli bolszewicy. Na tym mozna bylo cos ugrac.

Ja Cie moge podeprzec – faktycznie Polska i Niemcy glaskali sie po glowkach do polowy lat 30-tych. W jednym z ostatnich Newsweekow byl ciekawy artykul na ten temat. Hitlerowi chodzilo o wciagniecie Polski do Paktu Antykominternowskiego. Ale czy to by nam zapewnilo bezpieczenstwo z jego strony? Bardzo watpie…
Oczywiscie, ze to wszystko gdybanie (ktorego notabene nie lubie), ale to Ty zaczales…

Biszop, gdybanie. Gdzies czytalem, ze Polska prowadzila calkiem zaawansowane rozmowy z Hitlerem dopoki zyl Pilsudski. Dopiero jego spadkobiercy postawili sprawe na ostrzu noza. Nie pamietam dokladnych zrodel, wiec sie nimi nie podepre.
Poza tym taka chlodna kalkulacja poslugiwali sie caly czas wszyscy alianci, tylko nam jej braklo. Czym byla jawna wspolpraca ze Stalinem? Czy Stalin byl „cacy”, a tylko Hitler byl zly? Stalin byl „cacy” tylko dlatego, ze chwilowo nie zagrazal Londynowi. Cala historia tej wojny to jeden wielki triumf cynizmu. A ci co woleli umrzec honorowo dostali co chcieli.

Przemku, Hitler wszczalby wojne z Polska tak, czy tak, pod jakimkolwiek pretekstem. I niewazne, czy zgodzilibysmy sie na jego zadania, czy nie. W najlepszym razie zamienionoby nas w narod niewolnikow. Juz wole zginac z bronia w reku. I to nie romantyzm, tylko rowniez chlodna kalkulacja.
Widzisz, taki juz nas los, ze jak bysmy sie nie obrocili – zawsze d… z tylu. Skopali ja nam porzadnie, ale na szczescie niezupelnie bezkarnie.
A co do Pattona, to obawiam sie, ze gdyby ozyl i zobaczyl w jakim kontekscie uzyles jego slow to zdzielilby Cie nahajem przez zadek 🙂

@Biszop: nie sqrwić, tylko chłodno kalkulować interesy. To historia była sutenerem i dała nam wybór, powiedzmy że kiepski.

@lab: jeden z powstańców na pytanie czy powstanie było moralnym zwycięstwem powiedział: jeszcze ze 2 takie zwycięstwa i po narodzie; spytaj Krakusów czy im brakuje pod Wawelem powstańczego romantyzmu.

Ten przyklda wegierski calkiem dobry.
Faktycznie na dobre by nam wyszlo gdyby zelazną kurtyną stala sie Wisla. Zyli bysmy teraz w dostatniej zjednoczonej Polsce.
Nie mecz juz tych powstancow. Australijczycy jeszcze w glupszy sposob stracili kwiat mlodziezy pod ostrzalem tureckich karabinow maszynowych w malo strategicznym miejscu, a jednak na tym wydarzeniu buduja teraz caly patriotyzm i legende.
Troche wiecej romantyzmu Przemo, czlowiek tego potrzebuje jak chleba.

Napisz po prostu, ze nalezalo sie sqrwic. Krotko i lapidarnie…
A ten cytat z Pattona na koncu wyjatkowo nie na miejscu.

Dodaj komentarz: