Kategorie
UK 2009

Windsor

Na lotnisku Heathrow w Londynie pojawiliśmy się w sobotę ok. godz. 13:00. Wylatywaliśmy z Hong-Kongu krótko po świcie, a lot trwał aż 13 godzin. Uwzględniając fakt, że dzień jest w Anglii o tej porze roku długi to przeżyliśmy chyba najdłuższy dzień w swoim życiu (za kołem podbiegunowym jeszcze nie byliśmy).

Anglia od razu rozwiała nasze obawy: w Londynie świeciło ostre słońce i było sporo ponad 20 st.C. Pogoda jak na zamówienie wakacyjne, bo w Melbourne zostawialiśmy początek zimy, a wieści o pogodzie w Polsce były mało optymistyczne.

Z lotniska nie pojechaliśmy jednak do stolicy Anglii, ale do małego miasteczka Windsor, które według norm australijskich może być jednak uznane spokojnie za dalekie przedmieście Londynu (odległość ok. 35km). To rozumowanie nie dotyczy jednak taxi, które obsługuje kierunek na Londyn i za wyjazd do Windsoru żąda dość wysokich stawek.
Postępując więc zgodnie z radami niezawodnych internautów zadzwoniłem do firmy taksówkowej z Windsoru. Z taksówkarzem umówiliśmy się na parkingu dla samochodów osobowych (na postój taxi monopol mają firmy z Londynu i windsorczykom od niego wara) i w rezultacie zamiast 50 kurs kosztował nas tylko 20 funtów, a taksówka przybyła w ciągu 20 minut od wykonania telefonu.

Zegar biologiczny wskazywał północ gdy zameldowaliśmy się w hotelu. Trzeba jednak było przestawiać się na europejską strefę czasową, wybraliśmy się więc na spacer po mieście. Kilka migawek zamieszczam poniżej. Windsor wygląda naprawdę ślicznie, ale proszę pamiętać, że jest to okolica uchodząca za jedną z najlepszych i najdroższych w całej Anglii.

I jakich się ma sąsiadów!

windsor04-kamieniczkikamieniczki przy zamku królewskim

windsor06-samolotsamolot nad zamkiem

Obserwowaliśmy samoloty podchodzące w tym miejscu do lądowania na Heathrow. Średnio co minutę kolejny samolot, może nawet częściej. W ciągu doby w Londynie musi lądować sporo więcej niż 1000 samolotów.

windsor08-tamiza
Tamiza w Windsorze.
Mostek oddziela Windsor od miasteczka Eton.

windsor07-wheel

diabelski młyn, trochę niższy niż jego londyński odpowiednik, ale też imponujący

windsor05-uliczka
uliczka z kafejkami, w tle zamek królewski

windsor02-tamizałabędzie nad Tamizą

windsor09-uliczka
jeszcze jedna uliczka i idę spać, jet lag daje znać o sobie

PS
Przy komentarzach dodałem konieczność odpowiedzi na mały quiz matematyczny. To tymczasowe zabezpieczenie przed spamerami, ewentualnych komentatorów proszę o wybaczenie.

10 odpowiedzi na “Windsor”

Fajny blog, zazdroszczę takiego podróżowania no i Australii, to moje nadal nie spełnione marzenie, pozdrawiam z Warszawy

To zapraszam serdecznie do Cambridge, albo Newmarket, jeśli macie ochotę się spotkać i trochę pooglądać Cambridge. Ja w czwartek i piątek mam wolne, mogę was odebrać z Cambridge.
Pozdrawiam ze słonecznej i gorącej Wyspy
P.S na e-maila możecie podać jakieś namiary telefoniczne

To zapraszam serdecznie do Cambridge, albo Newmarket, jeśli macie ochotę się spotkać i trochę pooglądać Cambridge. Ja w czwartek i piątek mam wolne, mogę was odebrać z Cambridge.
Pozdrawiam ze słonecznej i gorącej Wyspy
P.s dariusz-michalewski@tlen.pl
tu możecie podać jakiś namiar telefoniczny

Michał, będziemy w „Lądku” znów od środy do piątku. Mam nadzieję, że londyńskie lato znów dopisze.

Niestety jak zmieniliście adres czytam Was trochę rzadziej. Niemniej jednak lubię Was czytać. Szkoda że dopiero teraz się dowiedziałem o Waszym pobycie w „Lądku”, tak może byłaby okazja do spotkania się?
Pozdrawiam ze słonecznej Wyspy
Michał

Ślicznie, uwielbiam takie miasteczka, mają w sobie niesamowicie dużo uroku.
Muszę przyznać, że czytam Was od wielu miesięcy, ale tak po cichu 😉
Pozdrawiam

Dodaj komentarz: