Doniesienia z frontu…

Z fronu walki o Nowy Wspaniały Świat oczywiście (czytaliście książkę Huxley’a? jeśli nie to polecam!).

1. Na froncie globalnego ocieplenia widać (przejściowe?) kłopoty. Każdy średnio przytomny człowiek widzi i czuje, że nie jest cieplej, a wręcz przeciwnie. Rok 2008 był najchłodniejszy od co najmniej kilkunastu lat, lato przyszło mocno spóźnione i nie jest tak gorące jak drzewiej bywało.
Australijska prasa początkowo straciła czujność, opublikowano parę artykułów o tym, że zimno i w ogóle się od 2002 roku oziębia.
Ostatnio jednak ktoś to musiał w końcu zauważyć, bo nastąpił kontratak klimatystów: rok 2008 wcale nie był zimny, może zimniejszy niż poprzednie lata, ale i tak nasze babki miały jeszcze zimniej!

No i nastąpiła zmiana taktyki: już nie ma globalnego ocieplenia (global warming), są zmiany klimatyczne (climate change)! Ja nie żartuję, jak ręką uciął zmieniono terminologię. A pomyśleć, że zaczęło się od niewinnej dziury ozonowej.

Swoją drogą jak tam w Polsce odczuwacie ocieplenie tej zimy?

2. Powstaje też ostatnio nowy front, walki o nasze zdrowie tym razem. Główny wróg: otyłość narodu. Coś na rzeczy jest na pewno, nawet nasza waga łazienkowa szwankuje. Rząd powołał nawet specjalny zespół, który miał się tym problemem zająć. I zajął się tak, że hej.

Wymyślono, że wprowadzi się dodatkowy podatek na „junk food”, czyli produkty tłuste, słodkie i słone!

I tu trafiła kosa na kamień, bo oto sama pani wicepremier Julia Gillard odparła: łapy precz od mojego Vegemite (ktoś kto tego próbował to wie o czym ona mówi!). Tak oto cele jednostki kłócą się z celami narodu. Myślę, że pani wicepremier jeszcze przemyśli swoją postawę i wykaże wkrótce należytą skruchę.

10 Replies on “Doniesienia z frontu…

  1. Ciężko jest mi uwierzyć, że ktoś pisze, że nie wierzy w globalne ocieplenie. Pisze, że ‚z naukowcami jest różnie’ i tym podobne głupoty. Przepraszam za słowo, ale poważnie, widać protestancka administracja Busha wydała wystarczającą ilość pieniędzy amerykańskich podatników, żeby połowie świata zrobić wodę z mózgów.

    Następny etap, teoria ewolucji…

  2. Im więcej czytam o tzw. globalnym ociepleniu i o walce z nim, to jestem coraz bardziej sceptyczny. Zrobiono z tego słowo-wytrych, którym próbuje się tłumaczyć wszystko, co się na ziemi dzieje. I coraz bardziej jestem przekonany, że jak zwykle chodzi o kasę.

  3. Hej Przemku,

    Tajfun z cyklonu z powrotem przeistoczyl sie w tropikalny niz. Ale on nam akurat nie spedzil snu z powiek. Od wczoraj mamy inne ciekawe zjawisko atmosferyczne, mianowicie deszcze monsunowe. Od niedzieli (1.5 dnia) spadlo 400 mm deszczu. Normalnie nadmiar deszczowki odprowadza dosc gesta siec kanalow. Tak sie jednak zlozylo, ze mamy obecnie „king tides”, czyli monstrualny przyplyw. O ile normalnie podczas maksymalnego przyplywu woda podnosi sie o ok. 2m tak dzis bylo 3.8m. W ten sposob kanaly, rzeczki i strumienie byly wypelnione cofajaca sie woda z oceanu i nie przyjely juz nadmiaru deszczowki, ktory wesolo rozlal sie po ulicach miasta. Niektore dzielnice Cairns z polwyspow zamienily sie w malownicze wyspy. Dzis z tego powodu znow nie dotarlem do pracy, jutro takze bede sie lenil.

    pozdrawiam

  4. Harom, w australijskich mediach argumentu pogody za oknem używa się jak wytrychu, właśnie w celu zobrazowania globalnego ocieplenia. To nie ja go wymyśliłem. I nie moja to wina, że argument działa w obie strony mimo, że jest oczywiście nietrafiony. Jak Wasz tajfun się miewa?

  5. Przemku, za Wikipedia: Klimat (z gr. klíma – strefa) – charakterystyczny przebieg zjawisk pogodowych na danym obszarze w okresie wieloletnim (30-50 lat). Ustalony jest na podstawie wieloletnich obserwacji normalnego przebiegu pogody, zarówno jej stanów jak i poszczególnych jej składników. Mysle, ze zaden „srednio przytomny czlowiek” nie jest w stanie tych zmian ani zobaczyc ani odczuc. Tym bardziej, ze zjawiska klimatyczne lubia byc cykliczne a cykl powtarza sie co kilka czy kilkanascie lat.

    Pozdrowienia z tropikow dla ekosceptykow 🙂

  6. Naukowcy to nie wyrocznia, także się mylą, zgadzam się w dużej mierze z zasłyszaną niegdyś opinią, że zmiany klimatu nie są do końca uwarunkowane przez ingerencję człowieka w środowisko, taka może być kolej samej ziemi, która się starzeje na skutek czego zmienia się nasze środowisko co nie znaczy że my sami mamy jej w tym starzeniu się pomagać.
    Ludzką rzeczą jest myśleć może i błędnie, ale bycie laikiem nie zamyka drogi do tego by starać się coś zrozumieć.

  7. Drogi Poznaniaku, ja się tylko nabijam z głupawych artykułów w prasie. A naukowcy? Otóż z naukowcami jest bardzo różnie, ale to pewnie wiesz, bo czytasz opracowania.

  8. Drogi Przemku! Proponuję najpierw poczytać o tych zmianach klimatycznych zanim następnym razem się wypowiesz. I poczytać artykuły naukowe. NAUKOWE, a nie wypociny jakiegoś pismaka z tej czy innej gazety, bo ci to potrafią ludzi tak skutecznie wprowadzać w błąd, że brak mi słów. To od zawsze były zmiany klimatyczne tylko tępi dziennikarze nie potrafiący zrozumieć problemu sprowadzili całość zmian do jednego hasła, które jest po prostu bardzo miedalne. Jakbyś nie wiedział to globalne ocieplenie oznacza podniesienie średniej globalnej temperatury na Ziemi… całej Ziemi. Więc to, że np. w Australii od 50 lat może nawet robić się chłodniej to nadal jest to globalne ocieplenie bo np. W Amerykach, Europie i Afryce robi się cieplej. Tym samym średnio, na całej planecie robi się cieplej. Tylko niedorozwinięci dziennikarze ze wszystkiego robią sensację. Jak 2 lata pod rząd w Polsce nie ma śniegu to piszą o globalnym ociepleniu, a jak akurat trafi się zima z -20 to zaraz robią raban, że naukowcy kłamią. Ale żeby zerknąć w statystyki z ostatnich 50 lat to jakoś im się nie pali. Ponadto, zmiany klimatyczne to nie tylko zmiana temparatury. Jeśli ta ostatnia zmieni się np. na północnym Atlantyku to w Polsce może się to objawiać nie inną temperaturą, a np. zmianami w wielkości opadów, innymi wahaniami wód podziemnych, suszą hydrologiczną czy w drugą stronę – powodziami. Tego jest więcej i klimat to naprawdę skomplikowana sprawa, za którą nawet ja się nie biorę choć skończyłem geografię. Ciekawi mnie zatem jak to jest, że np. o epidemiologii nowotworów nikt się z laików nie wypowiada ale o zmianach klimatycznych to każdy ma swoje zdanie chociaż za przeproszeniem gówno o nich wie.

Dodaj komentarz: