Święta, kryzys i lato, którego nie ma

Pisałem niedawno o czym, w wielkim skrócie, piszą ostatnio gazety w Melbourne. Trochę to nieprawda, bo pominąłem główny temat medialny ostatnich miesięcy: kryzys. Australiczycy są bardzo wyczuleni na to słowo, bo tutejsza prymitywna gospodarka (oparta na eksporcie surowców, wełny i mięsa) słynęła zawsze jako wyjątkowo ciężko przechodząca kryzysy.

Kryzys na razie objawił się w Australii dwojako:

– negatywnie:ceny akcji spadły na łeb na szyję (ci co inwestowali w akcje i ci co chcą przejść na emeryturę z „superannuation” dostali po kieszeniach), a Chiny zmniejszyły zapotrzebowanie na australijskie kopaliny, czego wynikiem są takie „akcje” jak ta, o której pisał niedawno Harom. Bezrobocie w Australii wzrosło po raz pierwszy od lat.

– pozytywnie: większość Australijczyków na razie nie ma powodów do narzekań: cena benzyny bezołowiowej spadła ponizej 1 dolara za litr (3 miesiące temu płaciliśmy 1,70$), a dzięki obniżkom stóp procentowych przeciętna rata kredytu spadła już o 600 dolarów na miesiąc.

Pomimo tego, że pieniędzy do wydania jest jakby więcej (bo dodatkowo rząd Kevina Rudda postanowił rozpieprzyć całą nadwyżkę wypracowaną latami przez Liberałów i rozdać… „ubogim rodzinom pracującym” – sic! życzę im [politykom] żeby skończyli jak Janosik) to Australijczycy nie przejawiają nadmiernej skłonności do wielkich wydatków przed Świętami. Ten fakt spędza sen z powiek „naprawiaczom świata” z Partii Pracy. Rząd namawia wciąż: spend, spend, spend, a ja się zastanawiam, czy cała ta polityka to tylko wyraz populizmu ekipy chcącej wygrać kolejne wybory, czy również dowód daleko posuniętego zidiocenia ekipy rządowej?

Na pocieszenie zostaje nam fakt, że rządy UE mądrzejsze nie są w tym zakresie.

Panie Howard, trochę za Panem tęsknimy, przynajmniej niektórzy.

Do atmosfery grozy dołączyła się pogoda. Czy ktoś wie, czy lato w tym roku zostało odwołane, czy może już było, tylko nie zauważyłem?

PS

U mnie w pracy też było „Christmas Party”, tak samo drętwe jak zawsze, tylko jedzenie dobre, a piwo i wino nielimitowane (chociaż nikt nie nadużył). Lokal za to pięknie położony: St Kilda Sea Baths z widokiem na zatokę. I można było przyjść (jak zawsze) z partnerem.

3 Replies on “Święta, kryzys i lato, którego nie ma

  1. Imrezy świąteczne wymiatają – często to jedyna okazja w roku, żeby pobawić się ze wszystkimi ludźmi z pracy na raz.

  2. No to sie bawimy. Dzisiaj my mamy Weihnachtsfeier. Nawet nie chce mi sie isc, ale musze spedzic te pare godzin w towarzystwie kolezanek z pracy. Jedzenie bedzie podane ok. 20, a spotykamy sie u Greka. Co tu mowic,nie wiem czy zasne.Wiadomo, ze u Greka ostro, czosnek i papryczki ostre…br…..We wtorek jedziemy do Polski,juz sie ciesze.Prezenty zapakowane, sniegu nie ma- wiec droga powinna byc ok. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zycze Wesoluch Swiat.

Dodaj komentarz: