Kategorie
Wiktoria

Kinglake National Park

Mało mamy ostatnio czasu na wycieczki za miasto. Trochę mnie ten fakt niepokoi, bo co najbardziej mi się podoba w Australii to chyba „święty weekend”.
W ostatnią niedzielę udało nam się jednak wyrwać na półdniową wycieczkę do Parku Narodowego Kinglake, tuż obok Melbourne (od nas 60km na północ). Parki narodowe w bezpośredniej bliskości miasta mamy już chyba „obskoczone”, ale w Kinglake byliśmy ostatnio chyba ze 3 lata temu…

W Kinglake spotkaliśmy właśnie to czego nam było trzeba, czyli nikogo. Miejsce na piknik tylko dla nas, ani żywej duszy wokół, tylko szemrzący strumyk i ptaki w lesie. I pomyśleć, że to tuż obok blisko 4-milionowego miasta. Zresztą sami zobaczcie.

Las australijski jest urzekający. Nic na to nie poradzę, lubię widok tych drzewiastych paproci otoczonych eukaliptusami nie mniej niż polskie sosny.

Był też wodospad. Ten się nazywa „Masons Falls” i jak większość australiskich wodospadów z południa kraju wygląda naprawdę biedniutko. Z braku wody rzecz jasna. Ktoś dostrzega na zdjęciu wodę lecącą w dół?

Za to na koniec mieliśmy niespodziankę. Spotkaliśmy na szlaku po raz pierwszy prawdziwą dziką australijską kolczatkę (ang. echidna). Zdjęcie kiepskie, bo w lesie światła prawie już nie było.

7 odpowiedzi na “Kinglake National Park”

Baśka, braki czasowe nie wynikają (przynajmniej na razie) z konieczności pracy po godzinach, ale z nadmiaru spraw dziejących się wokół nas (wyjazd do Polski, występy Ewki w grupie „Beskidy” i w zespole calasthenicsu, cała seria zaproszeń na urodziny koleżanek ze szkoły). Nie ma czasu odpocząć od tego odpoczynku ;).

Dodaj komentarz: